poniedziałek, 3 października 2016

Historia, prawda i społeczeństwo w książce „Chrześcijańscy królowie Lechii. Polska średniowieczna”. Problemy z matematyką

Badacz historii ma obowiązek mówić prawdę
według swojej najlepszej wiedzy o zgodnych
Ze źródłami wydarzeniach i postaciach.
Ma on obowiązek informować o tym społeczeństwo,
bowiem to on służy społeczeństwu, a nie odwrotnie.
A społeczeństwo ma więc suwerenne prawo do tej wiedzy.
I nikt nie ma prawa społeczeństwu tej wiedzy odbierać
Janusz Bieszk, Chrześcijańscy królowie Lechii, s. 6 (nlb.)

Poprzedni cykl wpisów poświęciliśmy książce Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna (Warszawa 2015), mając nadzieję, że opisanie i przeanalizowanie metod badawczych Janusza Bieszka, pozwoli ostatecznie w prowadzonej drodze dowodowej, na wskazanie błędnych interpretacji źródeł historycznych, czy po prostu braku wiedzy. Poziom i ogólna koncepcja książki pozostawia czytelnika w przeświadczeniu wielkiego niedosytu: nie dość, że autor nie udowodnił ani jednej ze stawianych tez badawczych (jeśli już próbował, to nieudolnie), to na dodatek w wielu miejscach mijał się z prawdą.
Niski poziom merytoryczny Słowiańskich królów Lechii sprawił, że postanowiliśmy zakończyć drogę dowodową, a w przypadku kolejnej książki J. Bieszka – Chrześcijańscy królowie Lechii –wydanej we wrześniu tego roku, rozpocząć bardziej przystępny dla czytelników cykl wpisów dotyczących niektórych tylko aspektów najnowszej publikacji autora.
Cykl ten nie ma zamiaru obrażać autora, a jedynie wskazać na kardynalne błędy merytoryczne i redakcyjne, które w końcowym rozrachunku kompletnie przekreślają teorię Wielkiej Lechii.
O Januszu Bieszku, pomimo wzrastającej popularności, praktycznie nic nie wiemy. Z jednego z filmów promocyjnych dowiadujemy się jedynie, że jest pisarzem książek historycznych.
We wstępie najnowszej książki znajdujemy następującą informację od autora: Każda z moich dotychczasowych książek historycznych miała bogatą bibliografię – ponad 200 pozycji [podkreślenia redakcji], w tym wiele obcojęzycznych. Zawsze starałem się dokumentować informacje zawarte w moich książkach, a szczególnie te, które nie były dotychczas prezentowane w naszej historiografii (s. 11–12).
Zgodnie z mottem książki, zacytowanym na początku wpisu (pod którym podpisujemy się obiema rękami!), jako historycy mamy obowiązek mówić prawdę, według swojej najlepszej wiedzy. Mamy również obowiązek poinformować społeczeństwo, że w dotychczasowym repertuarze piśmienniczym Janusza Bieszka, TYLKO JEDNA książka posiada bibliografię liczącą ponad 200 pozycji. Przeanalizujmy książki autora pod tym kątem:
1) Zamki Państwa Krzyżackiego w Polsce, Warszawa 2010 – 227 pozycji w bibliografii.
2) Cywilizacje kosmiczne na Ziemi, Warszawa 2014 – 193 pozycje (103 książkowych, 19 stron internetowych, 62 filmów na YouTube, 9 filmów DVD)
3) Słowiańscy królowie Lechii, Warszawa 2015 – 194 pozycji (w tym 19 filmów na YouTube, autor dziwnym trafem nie zapisał w bibliografii map cytowanych na s. 217–221).
Mała nieścisłość pewno jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Zwłaszcza, że nie liczy się ilość tylko jakość! Dodajmy więc, że w Chrześcijańskich królach Lechii bibliografia liczy… 111 pozycji. Ciekawe czy w następnej książce autor pochwali się tym faktem.
Reasumując, jako historycy informujemy społeczeństwo, że 111, 193, 194 nie są liczbami większymi od 200. Chyba, że w matematyce się coś pozmieniało…
Sygillusz

2 komentarze:

  1. Nie koniecznie. Jeśli założymy, że zapis zastosowany przez pana Bieszka jest w kodzie szesnastkowym z znakiem, z liczb otrzymujemy kolejno:
    0x227 -> -473
    0x200 -> -512
    0x111 -> -239
    0x193 -> -109
    0x194 -> -108

    Relacje są następujące
    -512 < -473 < -239 < -109 < -108
    0x200 < 0x227 < 0x111 < 0x193 < 0x194

    Co jest zgodne z wersją pana Bieszka i prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak znajomości arytmetyki na poziomie podstawowym to taki znak rozpoznawczy turbolechitów. Jeden z najwybitniejszych turbolechickich uczonych raczył popełnić coś takiego:
    "Turbokatolicy zapominają, że według napisu na kolumnie Zygmunta III Wazy w Warszawie Zygmunt III był 44 królem Polski Wandalów, co jest zgodne tak z kronikami polskimi jak i niemieckimi i z poczetem królów z Jasnej Góry."
    Bierzemy sobie ten jasnogórski poczet władców Polski (podstawowe, a zdradziecko przez Kościół Katolicki ukrywane źródło), liczymy tych władców i...cholera, 44 władcą jest Stefan Batory.

    OdpowiedzUsuń