piątek, 4 listopada 2016

Szczał lechicki #1 Mapa Lelewela


Rozpoczynamy cykl krótkich wpisów dotyczących wybranych bzdur głoszonych przez wyznawców fantazmatu Wielkiej Lechii, którymi sami siebie się… masakrują. Dzisiaj o pewnej mapie Joachima Lelewela.
Niekiedy w dyskusjach zwolennicy fantazmatu Wielkiej Lechii powołują się na mapę obok, jako dowód na istnienie Lechii. Mapa pochodzi ze zbioru Geschichte Polens von Joachim Lelewel. Atlas enthaltend die chronologischen und genealogischen Tafeln und die geographischen karten der verschiedenen Zeiträume autorstwa Joachima Lelewela, jak chcą turbolechici, Austriaka na służbie zaborcy. Czyżby doznali amnezji? Skoro dyskredytują jego postać, dlaczego powołują się na mapy, których był twórcą?

Jest to jeden z symptomów, że ich germanofobia jest wybiórcza. Wszystko, co pasuje do ferowanych przez nich tez, nawet wydane w niemieckich/pruskich oficynach wydawniczych, przez autorów, których dyskredytują, mapy i książki, jest uznawane przez nich za niepodważalny dowód. Nie zdają sobie sprawy, że takim działaniem tylko się ośmieszają, a poprzez swoją wielką nieudolność w tworzeniu wszelkich tez, potrafią się pięknie samozaorać. Odnośnie Lelewela poświęciliśmy jeden tekst, w obronie tego wybitnego uczonego – ZOBACZ. Przyciśnięci zaś pytaniami o konkrety uciekają z pola dyskusji bądź rzucają inwektywami. W tym wzorują się akurat na jednym ze swoich „Miszczów”, troglodycie zza oceanu, Panu Pawle Szydłowskim.
Przejdźmy do mapy – przedstawia ona Słowiańszczyznę w roku 850 przed powstaniem Państwa polskiego. No, ale przecież Lechici nie znają niemieckiego, to i nawet tego nie potrafią zweryfikować. Mapa przedstawia stan i zasięg plemion słowiańskich, które można znaleźć choćby w „Powieści minionych lat”, latopisie ruskim z XII wieku, którego autorem rzekomo ma być Nestor (obecnie koncepcja jego autorstwa nie jest obowiązująca, a autorem zapisek był anonimowy mnich).
W latopisie tym czytamy: „Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezwali się Morawianami, a drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami. Także ciż Słowianie przyszedłszy siedli nad Dnieprem i nazwali się Polanami, a drudzy — Drewlanami, dlatego że siedli w lasach, a jeszcze inni siedli między Prypecią a Dźwiną i nazwali się Dregowiczami, inni siedli nad Dźwiną i nazwali się Połoczanami, od rzeczki, która wpada do Dźwiny i nazywa się Połota. Ci zaś Słowianie, którzy siedli około jeziora Ilmenia, przezwali się swoim imieniem i założyli gród, i nazwali go Nowogrodem. A drudzy siedli nad Desną i nad Semą, i nad Sułą, i nazwali się Siewierzanami. I tak rozszedł się naród słowiański,, a od niego i pismo nazwane słowiańskim”. (Powieść minionych lat, tłum. F. Sielicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999).
Autor latopisu daje bardzo ciekawy opis pochodzenia Słowian (z nad Dunaju). Stamtąd ludy słowiańskie miały się rozproszyć. Oczywiście Słowian latopisarz nazywa również Lachami (całą słowiańszczyznę!), nie tylko tzw. plemiona polskie. Lachy swoją nazwę zawdzięczają od Lędzian, w źródłosłowie ruskim Lęch/Lach, przenosi na późniejsze państwo polskie. Ale żeby to dokładnie stwierdzić, trzeba sięgnąć do tekstu oryginalnego w języku staroruskim, nieskażonym przez tłumacza, do którego tzw. lechiccy naukowcy nie potrafią dotrzeć, bo został wydany przez znienawidzonego przecież rosyjskiego zaborcę.
Co do pojawiania się na mapie jak i również w tekście latopisu plemienia Polan – są to dwa różne twory, zresztą sam anonimowy mnich, autor latopisu, tłumaczy że choć oba pochodzą znad Dunaju, to traktuje je jako dwa odrębne byty. Podobnie odrębnie traktuje Morawian i Czechów. Sama zaś mapa powstała właśnie na podstawie m.in. tegoż tekstu. Dziś jest już nieaktualna, ale argument postępu w badaniach historycznych do zwolenników teorii lechickiej nie dociera.

Mapa J. Lelewela dostępna na Śląskiej Bibliotece Cyfrowej ZOBACZ 
#niktnieukrywaźródeł 

Żydowscy Szataniści

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To ukłon w stronę nazwy jaka została wobec nas użyta na grupie Sarmaci/Lehistan (poprzednia nazwa Wielka Lechia - słowiański Wiec) przez jednego z ich użytkowników. A my wiemy że nas czytają ;)

      Usuń
  2. Cóż, turbowcy - nazwijmy to delikatnie - zazwyczaj są osobnikami o nienachalnej inteligencji...

    http://seczytam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj nie sposób jest zamieścić komentarzy do całego artykułu. Blog skutecznie ogranicza rzeczową polemikę. Toteż odsyłam do stron www.bialczynski gdzie się ona pojawi. Merytoryczna. RKO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jaki sposób ograniczamy polemikę? Prosimy w takim razie o link do takiej polemiki. Chętnie podyskutować.

      Usuń
    2. W jaki sposób ograniczamy polemikę? Prosimy w takim razie o link do takiej polemiki. Chętnie podyskutować.

      Usuń
    3. Zapomnijcie o polemice u Białczyńskiego. Zajrzałem tam wczoraj, bezczelnie przypomniałem, że trzy tygodnie minęły, więc mnie gospodarz pryncypialnie do porządku przywołał, równie pryncypialnie usuwając część komentarza z linkiem do tego artykułu. Bo to rzekomo reklama strony internetowej była.

      Usuń
  4. A można też bardzo "naukowo": http://bialczynski.pl/2016/11/08/scientific-research-an-academic-publisher-kontra-polskie-lemingi-antyslowianskie-na-uslugach-niemieckiej-miedzynarodowej-banksterki/#more-63886
    Wielbiciele aż bezdechu dostali ze szczęścia. Wszak to Scientific Research an Academic Publisher! Prawie Nobel!
    A wy się tu jakąś starą mapą ekscytujecie. Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale przecież chyba ten rosyjski zaborca to nie taki zły jak germański.

    OdpowiedzUsuń