Chrobry nie był żadnym cesarzem! Przeczytaj i nie daj się zwieść lechickiemu bajaniu!

Ostatnio, w wielu miejscach internetowego śmietnika furorę robi twierdzenie, jakoby Bolesław Chrobry był szesnastym, a nie pierwszym koronowanym władcą Polski, a tak poza tym miał być w sumie trzykrotnie koronowany: po raz pierwszy w 992 r. na króla Polski, drugi raz w Gnieźnie w 1000 r. na cesarza Wschodu Europy (Słowiańszczyzny), a w 1025 r. na cesarza zachodniej części Europy – po raz trzeci. Generalnie można odnaleźć 3 źródła, skąd czerpana jest wiedza na ten temat: są to filmiki („wykłady?”) Pawła Szydłowskiego CZĘŚĆ 1 i CZĘŚĆ 2, książka Janusza Bieszka Chrześcijańscy królowie Lechii oraz artykuł na Blogu Tajne Archiwum Watykańskie (dalej jako TAW) ZOBACZ.

Cała ta teoria wiąże się rzecz jasna z fantazmatem Wielkiej Lechii. Wszystkie domysły związane z rzekomą cesarskością Chrobrego są bałamutne i pokazują najdobitniej, do czego prowadzi interpretowanie zapisów kronikarskich wprost, nie stosując żadnej krytyki analizowanego tekstu, wymaganej od każdego badacza przeszłości. W Internecie zwykło się nazywać „rakowiskiem” wszelkie głupie obrazki i filmy. Wydaje się zasadne, że mianem wylęgarni internetowych nowotworów nazwać można lechicką wersję cesarskości Chrobrego.
Historia to nie, jak twierdzi P. Szydłowski i J. Bieszk, czytanie i analizowanie kronik, które są najważniejsze, miarodajne i decydujące. Historia to poszukiwanie mądrości, krytyczna analiza tekstu, znajomość języka i realiów epoki, w której powstało źródło. Powiedzmy to bez ogródek: interpretowanie źródeł historycznych, zwłaszcza dotyczących początków polski jest cholernie trudne. Jak pokażemy niżej na kilku przykładach, ogromne znaczenie odgrywa każde słowo zapisane w języku łacińskim, którego znaczenie może być wieloznaczne, a dodatkowo, na przestrzeni dziejów było przerabiane i interpretowane przez dziejopisów w taki sposób, że dzisiaj trudno jest odtworzyć dokładny sens i przebieg dawnych wydarzeń. J. Bieszk twierdzi również, że źródło samo w sobie jest wystarczające do poznania przeszłości i wnioskuje wydanie średniowiecznych źródeł polskich, wraz z tymi, które rzekomo odkrył (tzn. w miarę skutecznie użył wyszukiwarki internetowej i baz bibliotek cyfrowych), bez żadnego historycznego komentarza, by każdy czytelnik mógł dokonać własnych analiz i przemyśleń. Idąc tym tokiem rozumowania, po co zatem historycy, podręczniki i historyczne opracowania, skoro można samemu wszystko zbadać? A że źródeł do dziejów Lechii przybywa, gdyż są nadal tworzone, to łatwo jest się pogubić (ZOBACZ korespondencję z J. Bieszkiem i odpowiedź na recenzję książki „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna”). Brzmi absurdalnie? Bo takie właśnie jest.
Każdy, kto wprost interpretuje zapisy roczników i kronik wystawia się na kompletną kompromitację oraz utratę swojej rzetelności i wiarygodności.
Po tym wstępie przejdźmy do analizy domniemanych dowodów na koronację cesarską Chrobrego. Zacznijmy od Pawła Szydłowskiego.

Cesarskość Chrobrego w wykładzie Pawła Szydłowskiego

W rzeczonych filmach wskazanych we wstępie dowiedzieć się można, że pierwsza koronacja Chrobrego miała miejsce w 992 r., a jak stwierdza dyletant zza oceanu, mówi o tym wydarzeniu kilka kronik niemieckich, duńskich i angielskich, przy czym nie precyzuje żadnej z nich, a pokazuje jedynie screen z pewnego wydawnictwa niemieckiego:

Jak łatwo można ustalić, (sam Szydłowski linkuje w opisie filmu swoje wiekopomne odkrycie) mamy tu do czynienia z dziełem Die Theilung Polens in den jahren 1773, 1793, 1796 und 1815 nebst einer Dynastien-tafeln der Könige von Polen und der Wiener Kongress im Jahre 1815 ZOBACZ


Jest to pruskie wydawnictwo z 1864 roku, które, jak wskazuje tytuł, opisuje rozbiory Polski z XVIII wieku i w żadnym miejscu nie podaje, że Bolesław Chrobry był cesarzem. No, ale do tego trzeba znać język niemiecki, a jak wiemy, guru i ich przyboczni nie skalali swojej lechickiej mózgownicy niczym innym, jak budowaniem i powtarzaniem w koło tych samych bzdur. A co dopiero znajomością języka zaborcy… Śmiemy wątpić czy ich bruzdy mózgowe zostały kiedykolwiek skażone krytycznym myśleniem. Zwróćmy uwagę, że na tablicy przedstawiającej władców Polski podane są nie lata koronacji, jak to interpretuje P. Szydłowski, lecz lata od objęcia rządów do śmierci. Dlatego też dzieło to, jak również spis władców nie jest żadnym dowodem na koronację Bolesława Chrobrego w 992 r. Przyjrzyjmy się bliżej samemu dziełu i jego autorowi. Zapewne ten i inne fragmenty tego wpisu nikogo z naszych adwersarzy nie przekona. W prezentowanych przez mistrzów lechickich (m.in. P. Szydłowski, J. Bieszk, strona TAW) i ich zwolenników poglądach, polska historia, zwłaszcza ta przedsłowiańska, jest fałszowana przez niemieckich i austriackich zaborców. Skąd zatem niemieckojęzyczne opracowanie, wydane w Berlinie, robi wśród nich taką furorę? Po pierwsze, prezentuje listę tzw. Lechen Dynastie (dynastii Lecha, Lechów, Lechitów – tłum. SigA), która miała panować na ziemiach polskich przed pojawieniem się Piastów i Mieszka I. Po drugie, powstało w kraju zaborcy niemieckiego i niemieckojęzycznego autora, jako dowód na to, że nie we wszystkich obszarach udało się wymazać „prawdę” o istnieniu starożytnej historii Polski i przedchrześcijańskich władcach tych ziem (albo, jak kto woli, Imperium Lechickiego). Jest to typowy przykład wyszukiwania wybiórczych informacji i źródeł, by potwierdzić dwie tezy: prawdziwość istnienia Wielkiej Lechii oraz międzynarodowego spisku naukowców, których zadaniem było tą prawdę ukryć.
Teraz przyjrzyjmy się autorowi tego dzieła. Jest nim Friedrich von Schmidt. Informację o tej postaci podaje tom czwarty Bibliografii polskiej XIX stólecia K. Estreichera (s. 294). Praca ta wymienia również inne pracę F. von Schmidta, które zostały wydane w języku niemieckim, francuskim i rosyjskim. W tym ostatnim języku powstała praca tycząca się tzw. kwestii polskiej i odpowiedzi, dlaczego Polska nie może istniej jako samodzielne państwo (dzieło to, zostało również wydane w jęz. niemieckim). Poprzez tytuły innych prac tego autora, można odnaleźć informację, że zamiennie używa się w jego przypadku rosyjskiego nazwiska Fedor Iwanowicz Smit bądź Smitt (rosyjska Wikipedia podaje rekcję Fridrich von Smitt, ros. Фри́дрих фон Сми́тт; Ruski Słownik Biograficzny, t. 18, s. 663-665: Смит, Федор (Фридрих) Иванович,). W krótkim biogramie o tej postaci, dowiadujemy się, że był to rosyjski historyk wojskowości niemieckiego pochodzenia, który brał udział w kampanii rosyjskiej wojen napoleońskich po stronie Carskiej Rosji, piastując w 1815 roku stanowisko dyrektora policji w armii rosyjskiej; po roku 1815 piastuje funkcję dyrektora biura komendanta armii rosyjskiej w Paryżu skąd po roku zostaje odesłany do Rosji jako kwatermistrz w 1 Armii Rosyjskiej w Mohylewie; przeszedł na emeryturę w 1822 roku. W tym samym roku został cenzorem prasy zagranicznej w wileńskim urzędzie pocztowym (do roku 1830-1835 ZOBACZ oraz Ruski Słownik Biograficzny, t. 18, s. 663-665 ZOBACZ ; informację o tej roli podaje również Balitsches Bibliografische Lexicon digital ZOBACZ). Podczas wybuchu powstania listopadowego w Polsce (29/30 listopada 1830), został powołany przy armii Iwana Dybicza jak redaktor informacji o działaniach armii rosyjskiej w Polsce do prasy zagranicznej.
Dobrze, a jak się ma jego postać do fantazmatu Wielkiej Lechii? Po pierwsze, doskonale widać, że F. von Schmidt zalicza się do tych XIX-wiecznych postaci, którzy opowiedzieli się po stronie rosyjskiego zaborcy (podobnie jak Tadeusz Wolański). Ciekawą kwestią pozostaje, czy był zrusyfikowanym Niemcem, czy Rosjaninem, jak określają go rosyjskojęzyczne notki biograficzne. Po drugie, skąd w takim razie w jego dziele wzięła się tzw. Lechen Dynastie? Być może, ale jest to tylko hipoteza, w okresie wileńskim, sięgnął do wileńskiego rękopisu Kroniki Prokosza, odkrytego przez J. Lelewela, albo użył innych, znanych mu prac, przedstawiając tym samym współczesny sobie stan badań (zagadnienie to wymaga dalszej analizy), Po trzecie, czy zwolennicy fantazmatu lechickiego zdają sobie sprawę, że dzieło to zostało napisane przez Rosjanina niemieckiego pochodzenia, wydane w Berlinie, pracującego dla caratu, który, być może, sięgnął do sfałszowanych źródeł. I kto tutaj historię zakłamuje? Odpowiedź jest prosta – zaborcy. Ups! Tylko właśnie oszukać się dali wyznawcy fantazmatu Wielkiej Lechii. Nie pierwszy zresztą raz.
*
Następnie P. Szydłowski zaczyna przedstawiać własną wizję tego, co stało się na Zjeździe Gnieźnieńskim. W roku 1000 na miała odbyć się koronacja Chrobrego, która była swojego rodzajem hołdu lennego Ottona III, który oddawał mu przywództwo w Europie, a odwiedzenie grobu św. Wojciecha było tylko wymyślonym pretekstem, dla zachowania twarzy. Nie mówiąc już o tym, że Otton – używając słów P. Szydłowskiego – miał „srać w pory” przed wojskiem Chrobrego. Dyletant lechicki, przywołuje tutaj kronikę Anonima zwanego Gallem, który opisuje sytuację, kiedy to Otton nałożył diadem cesarski na głowę Chrobrego, a tym samym koronował go na cesarza. Dodać należy, że P. Szydłowski w pewnym momencie filmu podkreśla, że Chrobry władał wieloma królestwami, jakby ktoś nie rozumiał u kurwy nędzy, bo w Polsce nikt tego nie rozumie, że władał wieloma królestwami (cz. 1, minuta 5.44–5.55).
Po pierwsze, Gall nie opisuje żadnej koronacji cesarskiej, a jedynie rzekomą koronację królewską. Nad samym gestem/aktem nałożenia diademu cesarskiego na skroń Bolesława Chrobrego napisano tyle prac, że mogą spokojnie wypełnić sporą domową biblioteczkę. Po drugie, wielki badacz dziejów antycznych i średniowiecznych, spec od historii religii, nie wie, że na cesarza koronowano koroną, a nie diademem? Ten sam błąd powielił J. Bieszk w swojej książce Chrześcijańscy królowie Lechii: Trzeba tutaj także wyraźne podkreślić (jeżeli ktoś nie wie?), że królowie był koronowanymi tylko zwykłymi koronami królewskimi, cesarze natomiast byli koronowani diademami cesarskimi. I była to zasadnicza różnica (s. 96). Zasadnicza różnica jest pomiędzy tym, co się wie, a tym, w co się wierzy. Zachowała się do naszych czasów korona Rzeczy – insygnium Świętego Cesarstwa ZOBACZ. Diadem był obręczą z klejnotami, którą noszono jako oznakę władzy. W Polsce również władcy nosili takową, ale nie znaczy to, że byli cesarzami! Za Polski dzielnicowej władcy na przykład nosili kołpaki.
Po trzecie, Gall odczytuje zjazd gnieźnieński jako koronację Chrobrego (z pewnością taka była pamięć po tym zjeździe, a przypomnijmy, że kronika Galla jest najstarszą znaną nam dzisiaj polską kroniką). W literaturze przedmiotu istnieje pogląd, że gest koronacyjny Ottona był fantazją dziejopisa, bo dlaczego nie opisał tej koronacji w sposób bardziej jednoznaczny? Skoro dokonano koronacji, to dlaczego Gall nie wzmiankuje namaszczenia Bolesława olejami biskupów (konsekracja, jako pomazaniec boży). Inni badacze natomiast twierdzą, że konsekracja Chrobrego była dla Galla tak oczywistym faktem, że po prostu nie opisał liturgicznego charakteru koronacji, dając nacisk na sam fakt nałożenia diademu przez Ottona na głowę Bolesława. Z kolei jeszcze inni zwracają na istotną różnicę między zachowanymi rękopisami kroniki Galla. Kronikarz opisuje też ostry melanż, który miał odbyć się po... no właśnie i tutaj badacze mają problem. Mając do dyspozycji trzy kopie oryginału: kodeks Piotra z Szamotuł (zwany dawniej heilsberskim), kodeks Zamojskiego (z XIV w.) oraz kodeks Sędziwoja z Czechla (z XV w., będący odpisem kodeksu Zamojskiego), pierwszy mówi o uczcie po koronacji (łac. coronatio), a dwa pozostałe przekazują, że biba odbyła się po konsekracji (łac. consecratio). XIX- i XX-wieczni wydawcy kroniki Galla mieli nie lada dylemat, którą lekcję zastosować. Przyjęło się obecnie, za ostatnią edycją Karola Maleczyńskiego lekcję „consecrationis”, zaś w przypisie odmiankę kodeksu Piotra z Szamotuł.
Czy to oznacza, że w 1000 r. doszło w Gnieźnie do koronacji Chrobrego? Nie. Jakby to powiedział pewien znany polityk: nie ma dowodu na to. Nie ma świadectwa, które ukazywałoby sprawę jednoznacznie. Opowieść gallowa jest mocna podkoloryzowana i służy do podkreślania wielkości polskiego władcy, jako schedę Bolesława Krzywoustego, na którym to dworze anonimowy zakonnik pisał swoje dzieło. Co ciekawe, kronikarz nie wspomina o koronacji z 1025 r. Czy zrobił to z premedytacją? Tego nie wiemy, trudno wytłumaczyć ten fakt, zwłaszcza, że nie wspomina też chociażby o koronacji Mieszka II czy Bolesława Szczodrego.
Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy, Gall był cezarianinem, dlatego też akt wyniesienia na tron królewski przez cesarza w 1000 r., pasował jak ulał do jego koncepcji polski i późniejszych sukcesów polskich władców. Koronacje Chrobrego i jego syna Mieszka w 1025 r., a także Bolesława Szczodrego z 1076 r. były realizowane wbrew cesarstwu. Nie miały więc odpowiedniego waloru ideowego. W tej koncepcji bardzo ciekawie wygląda wyniesienie w 1085/1086 r. czeskiego władcę Wratysława II do godności króla. Kosmas bardzo podobnie opisuje to wydarzenie, co Gall zjazd gnieźnieński. Wpływ pierwszego polskiego kronikarza, według którego Chrobry był królem od 1000 r. był tak duży, że stanowisko to podzielili praktycznie pozostali kronikarze, w tym Wincenty Kadłubek, który co ciekawe lapidarnie wspomina o zjeździe gnieźnieńskim, a spotkanie Chrobrego i Ottona III miało charakter równych sobie władców.
Chrobry nie był koronowany na cesarza. Świadczą o tym inne przesłanki, jak chociażby dar Ottona dla Chrobrego, czyli włóczni św. Maurycego. Wiemy, że Chrobry otrzymał kopię włóczni, podobną Stefan, król Węgier. Jak podaje Gall, włócznię otrzymał Bolesław jako chorągiew triumfalną, była więc symbolem władzy terytorialnej i wojskowej, ale nie cesarskiej! Była również symbolem niesienia wiary chrześcijańskiej ludom pogańskim. A przecież Chrobry, być może, przyczynił się do wyprawy misyjnej św. Wojciecha, a na pewno doskonale wykorzystał jego męczeńską śmierć, by zyskać na tym politycznie jak najwięcej to było możliwe. Do tego wszystkiego dochodzi kryterium wieku obu władców – Otto III w 1000 r. był zaledwie 20-letnim młodzieńcem, nie mógł przewidzieć, że umrze wcześniej od liczącego sobie wówczas 33 lata Chrobrego.
Argument P. Szydłowskiego o „sraniu w porach” przemilczymy, radzimy tylko, aby swoje fekalne fascynacje autor analizował we własnej bieliźnie.
Kolejna kwestia to koronacja Chrobrego na cesarza zachodu w Rzymie. Jak podaje P. Szydłowski o koronacji z 1025 r. w Rzymie nic nie wiadomo, bo wszelkie zapisy kronikarskie spaliła inkwizycja, a wiemy o tym wydarzeniu dzięki kronice niemieckiej i frankońskiej. Rzecz jasna, jak zwykł autor robić, nie podaje, o jakie konkretnie kroniki chodzi! W pewnym miejscu wspomina kronikę Wipona, która owszem mówi o koronacji Chrobrego w 1025 r., ale nie w Rzymie!
Mówiąc o kronice frankońskiej, P. Szydłowski ma na myśli Kronikę francuskiego dziejopisa Ademara, w której nie ma ani słowa na temat koronacji Chrobrego w 1025 r. w Rzymie. Jest tam jedynie wzmianka o tronie, który miał otrzymać od Ottona III za ramię św. Wojciecha. Zdaniem J. Bieszka: Jest logiczne, że gdyby Bolesław nie był cesarzem i za takiego nie uważał go Otton, nigdy by tego cesarskiego przecież tronu, nie otrzymał (Chrześcijańscy królowie Lechii, s. 103–104). Pozwolimy sobie w tym miejscu zacytować niezwykle erudycyjny komentarz bloga Seczytam, pod jednym z naszych tekstów, który dopełni naszą wypowiedź: Co do cesarza, to Otton III nawet gdyby chciał, nie mógł w Gnieźnie przeprowadzić koronacji cesarskiej Chrobrego. Z dwóch powodów - koronację cesarską przeprowadzał albo patriarcha Rzymu (papież), albo patriarcha Konstantynopola. Miejscem takowej koronacji był Rzym, albo Konstantynopol. Dlatego władcy Niemiec przeprowadzali trzy koronacje: w Akwizgranie na króla Niemiec, w Mediolanie na króla Włoch i w Rzymie na cesarza. Dopóki władca nie dotarł do Rzymu i nie został ukoronowany przez papieża używał tytułu "król rzymski" a nie cesarz! Na temat tronu wspomnianego przez J. Bieszka, piszemy niżej.

Cesarskość Chrobrego w ujęciu Janusza Bieszka

Sprawą domniemanego wyniesienia Bolesława Chrobrego na cesarza zainteresował się J. Bieszk. Podczas swojej kwerendy w filmach P. Szydłowskiego, można przeczytać następujące komentarze:

Sprawdźmy więc jak przedstawia się „przełomowe info” w Chrześcijańskich królach Lechii. A no tak, że mamy dużą sprzeczność do tego, co twierdzi P. Szydłowski, gdyż J. Bieszk nie zakłada, że Chrobry był koronowany na króla w 992 r., gdyż żył jeszcze jego ojciec Mieszko, który miał rzekomo umrzeć dopiero w 999 r.: Przede wszystkim trzeba jednak wyjaśnić, że Mieszko/Mieczysław II był królem Lechii począwszy od 957 roku, po prawomocnej decyzji wiecu słowiańskiego, aż do śmierci w 999 roku (s. 77, zaznaczmy w tym miejscu, że Mieszko nie był wybrany na władcę przez żaden więc słowiański, a zmarł w 992 roku!); Mieczysław II panował 42 lata, starając się – bezskutecznie według kronik – o chrześcijańską koronę królewską w Rzymie (s. 78). W gwoli ścisłości, autor próbuje wcisnąć swoim czytelników legendę dziejopisarską z Legendy Hartwika (XII w.) oraz z Kroniki węgiersko-polskiej (XIII w.), w podaniu której korona o którą starał się Mieszko, trafiła do króla Węgier, Stefana.
O śmierci Mieszka wiemy z kroniki biskupa Thietmara, gdzie podaje datę roczną i dzienną 25 maja 992 r. Data 999 r. w polskiej historiografii wzięła się z błędu kronikarskiego Jana Długosza, który bazował m.in. na kronice czeskiego dziejopisarza Kosmasa i na początku jego roczników kolokwialnie mówiąc rozjechała się mu chronologia o 10 lat. Ten „czeski” błąd wykazał Gerard Labuda, ustalając chronologię roczników Długosza skupiając się na kwestii podboju Śląska i Małopolski przez Mieszka I. W wyniku jego analizy źródłowej przesunął datę zajęcia tych ziem z 999 roku na lata 987-989,.
Na argument powyżej odpowiada w swojej książce J. Bieszk: Zapewne kronikarz Thietmar uśmiercił Mieczysława, już w 992 roku, nie chcąc pisać o jego staraniach o koronę, bo dla niego był tylko wasalem i hołdownikiem cesarza – usłużnym Mieszkiem bojącym się Hodona, tylko czasami nazywanym księciem, któremu korona się nie należała (s. 92). Są to jedynie opinie autora, nie poparte źródłami, zwłaszcza, że na następnych stronach, jako dowód tego, że Mieszko zmarł w 999 r. przedstawia Kronikę Kagnimira (XVIII-wieczna fałszywka, pisaliśmy już na ten temat wielokrotnie), Długosza i jego następców, którzy powielili błąd naszego znakomitego historyka: Bielskiego, Kromera i Pruszcza.
J. Bieszk zaorał się na spółkę z P. Szydłowskim – bo interpretując „własnymi metodami” kroniki, doprowadzili do kompletnego mętliku informacyjno-faktograficznego. Jeden twierdzi o koronacji Chrobrego w 992 r., kiedy to drugi w ogóle o tym nie pisze, dopasowując swoją teorię do śmierci Mieszka w 999 r. Jak napisał J. Bieszk: Po prostu nic dodać, nic ująć – tylko czytać i analizować polskie średniowieczne kroniki i roczniki, które powinny być dla nas, Polaków, najważniejsze, miarodajne i decydujące (s. 93).
Wróćmy jednak do cesarskości Chrobrego. J. Bieszk pisze kolejną teorię: I tak w roku 1000 mieliśmy chrześcijańskiego władcę – cesarza, czyli króla królów (princeps, primus), i to po raz pierwszy w dziejach Lechii, inaczej Polanii. Objął on panowanie jako Bolesław I Wielki, cesarz Wschodu, inaczej Słowiańszczyzny (Lechii i jej wszystkich krajów wasalnych, zhołdowanych oraz tych, które będą zdobyte w przyszłości – zgodne z układem w Gnieźnie) (s. 98). Primus/princeps nie znaczy cesarz! Z języka łacińskiego primus/princeps oznacza pierwszy, stojący na czele. Sformułowanie to nie było używane w kontekście cesarza, lecz po prostu władców i królów. Znaczenie tych słów zależał od kontekstu, w którym pisał dziejopis, jednak na pewno nie odnosiło się do cesarza. Bolesław Chrobry jest w źródłach określany mianem księcia i króla (łac. dux i rex).
W postulatach badawczych i wnioskach, w taki sposób J. Bieszk się kompromituje: Cesarz Bolesław I Wielki zwany Chrobrym był największym i najwyższym rangą władcą w dziejach zarówno średniowiecznej Polan, jak i Europy. Był posiadaczem dwóch diademów cesarskich (jako król królów, princeps, primus): cesarza Wschodu (Słowiańszczyzny) od 1000 roku oraz cesarza Zachodu (Rzymu) od 1025 roku. Także od 1000 roku zasiadał na cesarskim złotym tronie Karola Wielkiego, największej ówczesnej relikwii w Europie. Należy wyjaśnić, gdzie aktualnie znajdują się oba diademy cesarskie oraz złoty tron i po zlokalizowaniu wystąpić o ich zwrot jako własności cesarza Bolesława I Wielkiego i Polski (s. 258).
Autor tej wypowiedzi odwołuje się tutaj, do przekazu kroniki Ademara, która opisuje, że po zjeździe w Gnieźnie, Chrobry miał odprawić Ottona III do Akwizgranu. Otton miał wtedy otworzyć grób cesarza Karola Wielkiego, a Bolesław otrzymał wyjęty z grobu złoty tron tego cesarza. Jest duże prawdopodobieństwo, że Chrobry towarzyszył Ottonowi nad Ren, bowiem Thietmar opisuje ich wspólną eskapadę do Magdeburga. Możliwość taką przyjmują wydawcy dokumentów cesarskich i ich regestów, które można odnaleźć w Monumenta Germaniae Historica oraz polscy historycy, m.in. J. Strzelczyk. Gdyby faktycznie Chrobry uczestniczyłby w otwarciu grobu Karola – czy możliwe jest, że Cesarz Otton III przekazałby tak ważny zabytek związany z mistyką władzy cesarzy niemieckich osobie niekoronowanej? Bądź też kompletnego świeżaka wśród koronowanych głów? Wypada się również zastanowić nad ważnością tego wydarzenia dla ideologii cesarskiej w Rzeszy. Archeologiczne poszukiwania Ottona III miały być pretekstem do ogłoszenia Karola Wielkiego świętym Kościoła, co ostatecznie stało się w roku 1165. Aktu tego dokonał antypapież Paschalis III. Prawowity następca św. Piotra, papież Aleksander III, wyniesienia tego nie uznał. Nad zagadnieniem ideologii władzy cesarskiej i budowaniu jej w oparciu o Karola Wielkiego i jego relikwie głównie zastanawiają się niemieccy historycy.
Gdyby Chrobry otrzymał złoty tron Karola Wielkiego, taki przedmiot nie mógłby się rozpłynąć w tradycji dziejopisarskiej. Czemu najeżdżając na Polskę w 1038 roku, wśród łupów księcia czeskiego Brzetysława nie było tronu? Istnieje pogląd, że Bolesław otrzymał pewne fragmenty sarkofagu Karola Wielkiego w charakterze relikwii, ale raczej niezbyt wartościowe i charakterystyczne, skoro Czesi ich nie rozpoznali.
Postulowana przez J. Beszka akcja rewindykacyjna dóbr cesarskich, świadczy tylko o prymitywizmie wyciągania wniosków. Nigdy wymienione przymioty i insygnia władzy nie należały do Polski, dlatego też nigdy one nie będą zwrócone Polsce! Czego jednak spodziewać się po J. Bieszku, skoro samą fantasmagorią cesarskości Chrobrego podniecił się do tego stopnia, że Chrześcijańscy królowie Lechii są dedykowane właśnie „cesarzowi” Chrobremu: Niniejszą książkę dedykuję pamięci: Cesarza Bolesława I Wielkiego zwanego Chrobrym, największego i najwyższego rangą władcy w dziejacg średnowiecznej Europy i Lechii, inaczej Polanii. Ukoronowanego dwoma diademami cesarskimi: Cesarza Wschodu (Ariów-Słowian) – w Gnieźnie w 1000 roku, oraz Cesarza Zachodu – w Rzymie w 1025 roku. Panującego przez 25 lat na cesarskim złotym tronie Karola Wielkiego, największej relikwii ówczesnej Europy (s. 5 nlb.).

Powielacz Watykański

Wszystkie tezy P. Szydłowskiego na temat korony cesarskiej Chrobrego powtarza znany ze swoich kompleksów narodowych bloger z „Tajne Archiwum Watykańskie”. Stosuje typowe clickbaitowe tytuły, które żerują na taniej, przekłamanej sensacji. Tak też jest z tekstem o cesarskości Chrobrego (odnośnik z linkiem we wstępie tekstu). Powinien więc nazywać się nie tajnym archiwistą, bo to sugeruje, że sam bada rękopisy i inne źródła do historii Polski, ale powielaczem watykańskim, który tylko sieje zamęt i wprowadza czytelników w błąd, robiąc im przy tym wodę z mózgu.

Skąd wiemy o koronacji Chrobrego na króla w 1025 roku?

Na koniec rzecz najważniejsza, a dotąd niewyjaśniona. Pewno wielu czytających ten tekst zada sobie pytanie: no dobrze, jeśli mamy tyle niejasności, to skąd wiemy o koronacji Chrobrego w 1025 roku, jak to się powszechnie przyjęło w historiografii i przekazuje w podręcznikach historii? Trudno wytłumaczyć fakt, że najstarsze źródła do historii Polski, nie wspominają o koronacji Chrobrego, jak zaznaczyliśmy wyżej, prawdopodobnie wpływ Galla, a także Wincentego Kadłubka, był tak duży na rodzimą historiografię, że ich wizję przejęli następni dziejopisarze, skoro polskie roczniki nie podawały informacji o koronacji Chrobrego.
O koronacji Chrobrego wiemy ze źródeł zagranicznych, oprócz kroniki Wipona wymieńmy tutaj następujące przekazy:
1. Roczniki Kwedlinburskie – Bolesław książę Polski, odkrywszy, że umarł cesarz August Henryk, podniesiony na duchu do głębi napełnia się trucizną pychy do tego stopnia, że pomazany koronę sobie zuchwale przywłaszczył. Ta jego umysłu urojona zuchwałość wkrótce pociągnęła za sobą zemstę. Wkrótce bowiem nagle został uderzony smutnym wyrokiem śmierci. Po nim, syn jego Mieszko starszy wiekiem podobną pychą się rozzuchwalając zarazę zuchwałości rozlał wzdłuż i wszerz (Annales Quedlinburgenses, s. 578–579).
2. Dzieje Konrada – W tym samym roku, który tu wymieniłem już wcześniej [tj. 1025], Słowianin Bolesław, książę Polaków, zdobył z krzywdą króla Konrada insygnia królewskie i tytuł królewski, lecz jego zuchwalstwo przyćmiła nagła śmierć. Jego syn Mieszko, równie niefrasobliwy jak ojciec, przepędził na Ruś swego brata Ottona, ponieważ sprzyjał on królowi. W jaki sposób król Konrad ukarał Mieszka za to zuchwalstwo, a Udalryka, księcia Czech, za wiarołomstwo, opowiem w innym miejscu (Chwalebne czyny cesarza Konrada II, s. 34–35).
3. Rocznik Hildesheimski pod datą 1028 – Misak [Mieszko], który już przez kilka lat królestwo Słowian tyrańsko sobie przeciw cesarskiemu majestatowi uzurpował, wschodnie tereny Saksonii z wielkim wojskiem swoich gwałtowanie najechał (Annales Hildesheimenses, s. 25). Co prawda, nie ma tu mowy o koronacji Chrobrego, ale jest mowa, że korona została uzurpowana dopiero przed kilku laty, jako akt jednorazowy. Stąd można wnioskować ostrożnie, że koronacja Chrobrego i Mieszka odbyła się w tym samym czasie, być może nawet tego samego dnia.
4. O tym, że nie było koronacji chrobrego w 1000 roku można wyczytać choćby z roczników weisenburskich, gdzie pod datą 1000 pojawiają się tylko dwie informacje. Pierwsza, że cesarz w Akwizgranie odnalazł kości Karola Wielkiego. Druga, że Gaudenty został arcybiskupem w Pradze (Gnieźnie) – notka ta powstała w oparciu o roczniki hildelsheimskie, gdzie rocznikarz znał tylko Pragę, jako jedno z miast słowiańskich.
Jeśli ktoś dalej będzie twierdził, że Chrobry był cesarzem – niech poda dowody! 
Icek i Avram
 
*Część informacji ustalił Pan Anonim z bloga „Se czytam”, zaręczamy, że nie wiedzieliśmy o jego ustaleniach. Stawiamy całą swoją reputację, że to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Mimo wszystko oddajemy należne honory anonimowemu autorowi i PRZEPRASZAMY Jego samego jak i naszych czytelników. ZOBACZ
 

Komentarze

  1. "Zachowała się do naszych czasów korona Rzeczy" - nie powinno być "Korona Rzeszy"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Można dodać, że Chrobry po roku 1000 bił monety, na których tytułował się jako "dux" i "princeps" - to są tytuły książęce, nie królewski, a tym bardziej cesarski (niedouki Szydłowski i Bieszk twierdzą, że "princeps" znaczy cesarz - gdyby mieli pojęcie o tytulaturze władców polskich XII-XIII wieku, to by takich głupot nie smarowali, ewentualnie musieliby wyjaśnić istnienie "cesarza" krakowskiego czy "cesarza" pomorskiego), a nawet cesarzy panujących w swojej chałupie i okolicznych wsiach - princepsami nieraz nazywano też zwykłych możnych.

    Princeps to po prostu "pierwszy" i za każdym razem trzeba rozumieć kontekst, w jakim ten tytuł się pojawia.

    Możliwe jest, że Chrobry wcześniej sobie uzurpował tytuł królewski, skoro w czasie wojen z Henrykiem II (około 1015 roku) bił monety z tytułem króla "rex".

    Tu warto jeszcze zwrócić uwagę na koronację pierwszego króla czeskiego, która była jakby dwu stopniowa. Najpierw cesarz przekazał mu diadem (bardzo możliwe zresztą, że ten sam, którym koronował się Chrobry!) - było to wyrażenie zgody na koronację. Drugim etapem była sama koronacja przeprowadzona przez arcybiskupa trewirskiego w Pradze.

    Otton mógł analogiczną zgodę wyrazić w 1000 roku, ale z jakichś (nam nieznanych) powodów drugi etap odbył się dopiero w 1025 roku.

    seczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Princeps oznacza pierwszy??? Gdzie? Skad to czlowieku?

      Usuń
    2. Z języka łacińskiego, proszę zobaczyć do słownika.

      Usuń
    3. Princeps, principis - pierwszy, najznakomitszy, pierwszy książę. jest też tytulaturą cesarzy rzymskich głównie okresu pryncypatu, początki sięgają Oktawiana Augusta i tytułu "princeps inter pares" (pierwszy wśród równych) jakim nadał mu senat rzymski.

      Usuń
    4. Chciałbym zwrócić uwagę, że wspomniany przez Sigillum Authenticum zwrot pierwszy wśród równych w łacinie brzmi "primus inter pares". Przy czym primus jest przymiotnikiem od słowa princeps.

      Usuń
  3. Jest wymysłem średniowiecznych dziejopisarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda! Wymyślona została w 1946 roku, a już dwa lata później awansowała do I ligi.

      Usuń
    2. Hehe, no chyba, że o taką Lechię chodzi ;)

      Usuń
    3. Lechia Lwów była starsza! Powstała już w 1903 :)

      Usuń
  4. A czapka,ptfu korona to balaklawa jest. Co za intelligentni archeolodzy https://youtu.be/V0PsAPkkyHs

    Level Master :)https://youtu.be/AoaB49_oLfE

    OdpowiedzUsuń
  5. "Autor tej wypowiedzi odwołuje się tutaj, do przekazu kroniki Ademara, która opisuje, że po zjeździe w Gnieźnie, Chrobry miał odprawić Ottona III do Akwizgranu. Otton miał wtedy otworzyć grób cesarza Karola Wielkiego, a Bolesław otrzymał wyjęty z grobu złoty tron tego cesarza. Jest duże prawdopodobieństwo, że Chrobry towarzyszył Ottonowi nad Ren, bowiem Thietmar opisuje ich wspólną eskapadę do Magdeburga. Możliwość taką przyjmują wydawcy dokumentów cesarskich i ich regestów, które można odnaleźć w Monumenta Germaniae Historica oraz polscy historycy, m.in. J. Strzelczyk. Gdyby faktycznie Chrobry uczestniczyłby w otwarciu grobu Karola – czy możliwe jest, że Cesarz Otton III przekazałby tak ważny zabytek związany z mistyką władzy cesarzy niemieckich osobie niekoronowanej? Bądź też kompletnego świeżaka wśród koronowanych głów?" No to, jak to jest? Adamer wymyślił to, czy nie? Z Państwa "argumentacji" wynika, że to wszystko było niemożliwe, gdyż tak UWAŻACIE!? Panowie trochę pokory. Książki p. Bieszka są słabe, jeśli chodzi o formę i warsztat, ale jest parę ciekawych wątków, które Was "naukowych" historyków winny chociaż trochę zainteresować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to wiarygodna informacja, bo inne źródła nie potwierdzają i nic nie mówią o takim wydarzeniu.

      Usuń
  6. Co ma "wiarygodność" źródła w Państwa opinii do Państwa "argumentacji" w powyższym? Państwa argumentacja polegała na "retorycznym" pytaniu. Tym samym nic nie udowadniacie Panowie,a o to Wam tak bardzo przecież chodzi. Argumentujecie na równi z p. Bieszkiem, na zasadzie "wydaje nam się". Tu jesteśmy przy odwiecznym gdybaniu historyków. Teraz co do oceny wiarygodności źródła. Fakt, iż nigdzie indziej o takim wydarzeniu nie jest nic napisane absolutnie nie świadczy, że do takowego nie doszło! Musielibyście spory kawał historii po prostu wymazać, wychodząc z takiego założenia. Tyle prawicie na temat kontekstu, sytuacji itp. itd., co do oceny zdarzeń historycznych. Nie dostrzegacie faktu, że ta informacja pochodzi nie od bezpośredniego sąsiada Polski, tylko od drugiego spadkobiercy po Karolu Wielkim? Ademar jest praktycznie rówieśnikiem Thietmara. Pierwszy jest niewiarygodny, drugi opisując np. z jaką okrutnością Bolesław I wprowadzał chrześcijaństwo jest wiarygodny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ademar z Chabannes nie był "praktycznie rówieśnikiem Thietmara". W trakcie zjazdu w Gnieźnie miał 11 czy 12 lat i nie miał nic wspólnego z cesarskim dworem, w przeciwieństwie do Thietmara. Przy otwarciu grobu Karola Wielkiego obecny był Otto z Lomello, który pozostawił swoją relację. Tak się złożyło, że ani Bolesława Chrobrego tam nie widział, ani złotego tronu. Cesarz zabrał sobie z grobu relikwie: ząb i paznokcie Karola.
      Przy okazji: wiarygodność Ademara została mocno nadszarpnięta jeszcze za jego życia, kiedy to przyłapany został na fałszerstwie.

      Usuń
    2. Otto III w sprawie Chrobrego musiał zrobić coś takiego, że Thietmar (V, 10) pisze "Deus indulgeat imperatori, quod tributarium faciens dominum ad hoc umquam elevavit" (Niech Bóg wybaczy cesarzowi, że czyniąc trybutariusza panem wyniósł go tak wysoko).

      Usuń
    3. Co oczywiście podstawą dla opisywanych tu "rewelacyj" Bieszka i Szydłowskiego jest żadną.

      Usuń
  7. Ciekawe teksty piszecie, ale proszę, albo się douczcie w kwestii imiesłowów, albo ograniczcie ich stosowanie. Na przykład:

    "Czemu najeżdżając na Polskę w 1038 roku, wśród łupów księcia czeskiego Brzetysława nie było tronu?"

    Zdanie to każe przypuszczać, że Polskę najeżdżał tron, którego tam nie było. Podmiotem czynności opisanej przez imiesłów współczesny (w równoważniku zdania) jest podmiot wykonujący czynność w zdaniu ("czytając tekst zauważałem błędy językowe": ja zauważałem, więc i ja czytałem, "krzycząc w obecności Ani na Basię, myślał o Czesi": myślał podmiot domyślny "on", zatem i on krzyczał, nie Ania, nie Basia, nie Czesia). Tych błędów jest więcej, a z czystej dbałości o tekst warto się nauczyć ich unikać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz