piątek, 14 lipca 2017

Snapchatowe nieuki. Kolejny truskawkowy zaciąg szturmuje uniwersytety

Na uczelniach w całej Polsce, trwa właśnie tzw. „truskawkowy zaciąg” czyli – mówiąc bardziej uprzejmie – rekrutacja kandydatów na studentów. Tym mocniej należy zwrócić uwagę na określenie „kandydat na studenta” i odróżnić go w hierarchii akademickiej, bowiem okazuje się, że nie wszyscy maturzyści do miana studenta mentalnie dorośli.

Uniwersytet Wrocławski kilka dni temu, na swoim facebooku przypomniał młodym adeptom nauki, jakich zdjęć nie wypada wgrywać do systemu rekrutacyjnego. Wszyscy wiemy, że w takich przypadkach wymagane jest zdjęcie jak do dokumentu – jak sama nazwa wskazuje, z przeznaczeniem do dokumentu (legitymacji studenckiej czy indeksu). Okazuje się, że część młodzieży postanowiła zacząć przenosić heheszkowe zwyczaje z social mediów do rzeczywistego życia. Wygrywali więc do systemu zdjęcia z filtrami ze snapchata (z noskami i uszkami) lub tzw. „selfie” z „dziubkiem”.
Zdziczenie intelektualne kandydatów obejęło nie tylko kwestię zdjęć, ale również i pisemnej ankiety. W opublikowanym komunikacie Uniwersytet upraszał także o nie wpisywanie w rubryce „drugie imię” frazy „nie mam”, bowiem zostanie to automatycznie uwzględnione na legitymacji (przykład Jan nie mam Kowalski).
Cóż, trudno takie sprawy komentować. Wyżej opisane zachowania stanowią kolejny przykład na brak elementarnej kultury, wiedzy i obycia dzisiejszej młodzieży. Pytanie brzmi: gdzie byli rodzice i wychowawcy? Sytuacja ta pokazuje też niestety upadek intelektualny oraz jakościowy naszego szkolnictwa. W cywilizowanym świecie, osoby legitymizujące się  tak niskim poziomem inteligencji, nie miałaby prawa aplikować na jakąkolwiek uczelnie. Cały problem, wpisuje się w szerszy kontekst upadku etosu uniwersyteckiego, umasowienia i skomercjalizowania studiów. Niestety, młodzi ludzie traktują dziś Uniwersytet jak szkołę zawodową, czyli coś na kształt przedłużenia liceum lub 5-letnich wakacji w Disneylandzie na koszt rodziców i podatników. Tak naprawdę większość przyszłych studentów (jak i samych studentów), nie wie po co idzie na uniwersytet. Studiowanie uważa za coś naturalnego – skoro wszyscy tam idą, to ja też! Później okazuje się jednak, że wcale tak kolorowo nie jest. Jedni szybko rejterują, próbują swoich sił na innych kierunkach (z podobnym nieudolnym skutkiem), a innych bezmyślnie ciągnie się za uszy. Sprytniejsi próbują zrobić na studiach swoje knajackie interesiki i mają parcie na sukces naukowy. Niektórym wpadnie jeszcze do głowy pomysł robienia doktoratu (coś na zasadzie – jak chcę doktorat! – kolejne zmarnowane lata), by po trzydziestce rzucić swoje słomiane ambicje w kąt i zająć się pracą zarobkową poniżej swoich wydumanych umiejętności. To pokolenie ludzi, którzy nie chcą dorosnąć.
Zabrzmi to patetyczne, ale każdy przyszły student powinien cechować się pokorą, wyrazistą umysłowością, obowiązkowością i oddaniem nauce. Nie każdy człowiek jest tymi cechami obdarzony – ale nie ma prawa o tym nie wiedzieć. Sprawa z rekrutacją na Uniwersytecie Wrocławskim, może jest błahym incydentem, pokazuje jednak, że również same uczelnie powinny uważać na to co publikują w social mediach. Na przykład rzeczony uniwersytet posługuje się w avatarze na facebooku logiem snapchata, a sposób pisania postów i używania emotikonów też budzi poważne wątpliwości. Wiadomo że każdy stara się nadążyć za wszechobecnymi młodzieżowymi modami i przyciągnąć jak największą liczbę naiwniaków. Bo przecież tak wielu marzy o wiecznym dzieciństwie. Dla dobra polskiej nauki – nie idźcie tą drogą, bo zamieniacie szkolnictwo wyższe w przedszkole.
A wszystkim snapchatowym nieukom proponujemy, aby wykonali sobie „selfie” z planszą z napisem „NIE CHCĘ DOROSNĄĆ”. Wstawcie do wszelkich swoich życiorysów. Niech potencjalni pracodawcy wiedzą z kim mają do czynienia.

5 komentarzy:

  1. Nie bronie ludzi od psich ryjków, ale chyba ktoś połknął kij skoro używanie emotikonów tak mu przeszkadza w obecnych czasach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o samo używanie, ale o sposób ich użycia. Być może ktoś na uniwersytecie stwierdził, że przekaz należy dostosować do poziomu odbiorców? ;)

      Usuń
  2. "Na przykład rzeczony uniwersytet posługuje się w avatarze na facebooku logiem snapchata, a sposób pisania postów i używania emotikonów też budzi poważne wątpliwości."
    Normalnie,jak za wczesnego Gomułki. Beton chrzęści pod stopami. Co będzie za lat kilkanaście jak osiągniecie wiek....średni? Strach się bać. 😨

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie ból dupy...

    OdpowiedzUsuń