Przeglądając
zdigitalizowane zasoby archiwalne na stronie www.szukajwarchiwach.pl
natrafiłem na materiały Policji Państwowej z lat 30. XX wieku, w
których rozpracowywano handlarzy narkotyków. Jedną z opisywanych w
aktach spraw dotyczy Mechela Halperna, żydowskiego przemytnika
okrzykniętego w prasie „królem narkotyków”.
Halpern urodził się 27 września
1878 roku w Bolechowie (w II RP w granicach województwa
stanisławowskiego), był synem Joela i Sary. Mieszkał na stałe z
rodziną w Wiedniu. Jak napisano w aktach, w notatce z 13 stycznia
1934 roku:
Halpernowie,
zamieszkujący w Bolechowie posiadają opinję dobrą, karani nie
byli, ani też nie są o nic podejrzani.
Policja kryminalna nie ustaliła
dokładnie kiedy Halpern wyjechał do Wiednia, podobno miało to być
na przełomie lat 1916–1917, kiedy został zwolniony z wojska
austriackiego. Wiadomo, że uchodził za osobą zamożną, był m.in.
właścicielem fabryki świec oraz… fabryki znaczków masońskich w
Tel-Awiwie, którą prowadził wspólnie ze swoim bratem Eliaszem.
Wiosną 1933 roku policja wiedeńska
powiadomiła polskich śledczych, że na terenie Polski może
znajdować się rzeczony Mechel Halpern, który został przedstawiony
jako groźny szmuglerz heroiny i kokainy, specjalizujący się w
przerzucie narkotyków ze Wschodu do Europy zachodniej w… deskach
sedesowych i zwojach gazet. W notatce sporządzonej 4 maja 1933 roku
dla urzędu śledczego we Lwowie w taki sposób scharakteryzowano
handlarza narkotyków:

Przy otwarciu w
urzędzie celnym odkryto, że posyłki gazet ramowo zostały wycięte
i w tych wycięciach znajdowało się po jednym pakiecie heroiny wagi
mniej więcej 600 g. [...] 27.II 1932 o godz. 19.30 zjawił się w
urzędzie Mechel Halpern w towarzystwie dotąd nieznanego mężczyzny,
kupił przy okienku kartkę i obserwował nieznajomego, który te
trzy posyłki post restante odebrał. [...] Razem podjęła banda w
urzędzie pocztowym Weintraubengasse 8 zwojów z gazetami /8.II dwa;
15.II. trzy; 27, trzy zwoje/ w urzędzie pocztowym Werdertorgasse
również 8 zwojów gazet; bliższych dat nie można było ustalić.
Przyjmując, że wszystkie sole taką samą ilość heroiny około
600 gr. zawierały, to w ciągu miesiąca lutego 1932r. przemycono z
Konstantynopola do Austrji razem 9600 g. heroiny.
Jak to się stało, że znalazł się
w Polsce?
Przeciw
Halpernowi w Okręgowym Sądzie Karnym w Wiedniu zawisła sprawa o
przemyt narkotyków i w dniu 13.XII.1932 r. otrzymał on ze
wspomnianego Sądu zezwolenie na wyjazd do Bolechowa dla odwiedzenia
rzekomo chorego ojca – poczem 5.I.1933 r. miał do Wiednia powrócić
– czego jednak nie uskutecznił.
Stąd
też prośba wiedeńskiej policji w sprawie ustalenia pobytu
Halperna. Polskie organa podeszły do sprawy rzeczowo i rozpoczęli
poszukiwania handlarza narkotyków. Sprawę
potraktować należy jako pilną i ze względu na okoliczności w
powołanych pismach oznaczone jako b.ważną – napisano
w jednym z dokumentów.
Jak udało się ustalić:
Według posiadanych
informacji Mechel Halpern, ur. 27.IX.1878r. w Bolechowie,
wyzn.mojż.,żonaty, zam. stale w Wiedniu po kilkutygodniowym pobycie
w Bolechowie w marcu 1933 r. wyjechał z Bolechowa i prawdopodobnie
przebywa obecnie u swego brata Eisiga Halperna właściciela fabryki
świec w Przemyślu przy ul. Jagiellońskiej lub też u swej siostry
Debory Krantzner właścicieli składu drzewa, zamieszkałej we
Lwowie przy ul. Gródeckiej, albo też u Lejzora i Abrahama Halperów,
zam. we Lwowie pod bliżej nieznanym adresem, którzy we Lwowie na
Zniesnieniu posiadają fabrykę świec, a przy ul. Kazimierzowskiej
skład papierów i świec. […]
Wywiad środowiskowy przeprowadzony
21 kwietnia 1933 roku wykazał również:
W czasie ostatniego
pobytu w Bolechowie, Halpern okazywał nie- pokój i wielkie
zdenerwowanie i całe dnie niemal spędzał poza domem ojca,
prowadził on często rozmowy ze znanymi na terenie Bolechowa
kupcami, lecz jakich okoliczności rozmowy te dotyczyły ustalić nie
zdołano. […] Od chwili opuszczenia Bolechowa tj. przypuszczalnie
od 15–20 marca 1933 wraz z córką Feigą, nie dał dotychczas o
sobie znaku życia.
Zawarto również informację, że
Halpern miał rzekomo nagle upaść na zdrowiu w związku z
dolegliwościami reumatycznymi. W tym celu miał udać się do
szpitala w Krakowie. Śledczy przyjęli jednak, że jest to mało
prawdopodobne i uznali ten fakt za klasyczny blef ze strony
poszukiwanego, jak napisano w notatce:
nie jest wykluczone, że
w ten sposób usiłował on tylko wprowadzić opinję wzgl. i władze
w błąd przez uniemożliwienie odkrycia swego miejsca pobytu.
Gdy okazało się, że przemytnika
nie udało się namierzyć u brata w Przemyślu, ani we Lwowie,
podjęto również trop hospitalizacji w Krakowie. Namierzono tam
Halperna, ale po dodatkowych czynnościach okazało się, że to nie
jest ten, którego szuka policja. Handlarzowi dość długo udawało
się pozostać nieuchwytnym, jednak ostatecznie wpadł 11 listopada
1933 w hotelu w Warszawie, gdzie jak napisano w raporcie:
w czasie rewizji
przeprowadzonej u wymienionego ujawniono w safesie bankowym,
wynajętym przez niego, heroinę w ilości 3 klg.30 gr. oraz maskę,
służącą do ochrony przez wyziewami narkotyków.
Ponadto rewizja w pokoju wykazała
dwa klucze do skrytek bankowych w Centrali Banku Handlowego w
Warszawie oraz bliżej nieokreślonego banku amerykańskiego. W
piśmie skierowanym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z sierpnia
1934 roku poinformowano o wynikach śledztwa w sprawie zawartości
skrytki w warszawskim banku:
We wspomnianej skrytce
bankowej Nr.930, wynajętej na nazwisko Halperna znaleziono owiniętą
w papier impregnowany paczkę, w której znajdowały się 4 torebki z
białym, sypkim proszkiem, łącznej wagi 3 kg.70 gr. oraz mała
maska, przystosowana do zakładania na nos. Mechel Halpern posiadał
jeszcze dwa inne safe'y w omawianym banku, a mianowicie Nr.219,
wynajęty na nazwisko jego syna Abrahama Dawida i niejakiego Georgesa
Demetra Galiwopoulosa; w pierwszej z tych skrytek znaleziono pewną
ilość korespodencji, druga okazała się pusta.
Dwa
dni po zatrzymaniu Mechela (13 listopada 1933) wpadła jego żona,
przy której również odkryto biały
proszek. W aktach sprawy
możemy prześledzić bogatą korespondencję polskiego wymiaru
sprawiedliwości z konsulatami oraz organami śledczymi z Wiednia,
Paryża, Bukaresztu, Tel-Awiwu, Kairu, Ankary i Waszyngtonu.
Zgromadzono solidny materiał dowodowy. Sprawa sądowa odbyła się w
Warszawie, a wyrok wydano 17 września 1934 roku, jak donosi Gazeta
Szamotulska:
Halpern
składał zeznania po niemiecku. Zbrodniarz nie przyznał się do
winy. Wprowadził on jakąś mityczną postać Adolfa Rosenberga,
któremu wszystko przypisywał. Poznał Rosenberga, któremu wszystko
przypisywał. Poznał Rosenberga przed 14-tu laty w Egipcie. Ostatnio
spotkał go w ogrodzie Saskim i Rosenberg prosił, ażeby przechował
u siebie kluczyk od safesu. Co było w safesie, o tem nie wie. [...]
Wieczorem po przemówieniach stron zapadł wyrok w sprawie członków
międzynarodowej bandy handlarzy narkotykami. Sąd skazał Mechela
Halperna na 6 lat więzienia. ZOBACZ
Sąd
apelacyjny złagodził wymiar kary do 4 lat pozbawienia wolności.
Jednak to nie koniec sprawy, ponieważ przemytnikiem zajęła się
prasa, która opisywała sprawę przez wiele miesięcy. Illustrowany
Kuryer Codzienny
z 28 lutego 1936 roku donosił na przykład, że:
Uwagę naszych władz
śledczych zwrócił znajdujący się w dowodach rzeczowych sprawy
Halperina, precyzyjny klucz, który według opinji ekspertów jest
prawdopodobnie kluczem safesu w banku nowojorskim. Ponieważ zachodzi
możliwość, iż Halperin ukrywał również w Stanach Zjednoczonych
A.P. szmuglowane narkotyki, o odkryciu powiadomiono depart.
bezpieczeństwa Stan. Zjedn. i przesłano znaleziony klucz do Nowego
Jorku, dla ułatwienia poszukiwań. ZOBACZ
Tajemniczy
klucz nie otwierał żadnej skrytki bankowej za oceanem. Był to
klucz, jak określono w aktach bardzo
tandetny, odpowiedni do skrzynki pocztowej i niektórych tanich
gatunków waliz i kuferków.
Zachęcam
do zapoznania się z całością akt dotyczącą tej sprawy.
Korzystałem z zasobów Archiwum Akt Nowych w Warszawie (archiwum
Komendy Głównej Policji Państwowej w Warszawie), sygn.
2/349/1/4.1/98 oraz 2/349/1/4.1/99, udostępnionych na platformie
szukajwarchiwach.pl
(aw)
Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWyśmienity materiał i arcyciekawy przyczynek do zagadnienia - jakże mało znanego - żydowskiej przestępczości w II RP.
OdpowiedzUsuń