KONTAKT


Jestem historykiem, który nie przejdzie do historii, ponieważ moim największym sukcesem jest brak sukcesów. Piszę o historii, recenzuję i demaskuję bzdury historyczne. Więcej szczegółów o mnie TUTAJ.
Wszystkie osoby i media zainteresowane współpracą lub mające inną propozycję, proszę o kontakt na poniższy mail: sigillum.authenticum@gmail.com

Blog współpracował już w następujących przedsięwzięciach:


Komentarze

  1. Wywiad o micie sarmackim z autorką książki pt. Historia – tradycja – mit w pamięci kulturowej szlachty Rzeczypospolitej XVI–XVIII wieku, Warszawa 2016, dr Joanną Orzeł: https://l.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Faudycje.tokfm.pl%2Fpodcast%2FMityczny-mit-o-sarmatach-Jak-szlachcice-wymyslali-prapoczatki-panstwa-Opowiada-dr-Joanna-Orzel%2F46547&h=ATMmkHJ8RC97rGdz8bwubrd2K_Ql_A1OtswWJeaDAOFVBiS8MTkBrdk5mN5kyTeDypEQK2Wnen-IhFXmh_QH7J4DK5EFigO2rU8jpxDE66Z0SS15axnNuUEYDkGUHoG5dIu9eIs

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie straszyć procesem prawniczym, nie dostaliśmy żadnej wiadomości na skrzynkę mailową. Nie jest Pan również w stanie nas zbojkotować (!?). Komentarz usuniemy.

      Usuń

  3. Nie znaleziono adresu
    Wiadomość nie została dostarczona, ponieważ nie znaleziono adresu odbiorcy (sigillum.authentcum@gmail.com). Sprawdź, czy w adresie nie ma literówek lub spacji, i spróbuj jeszcze raz.
    WIĘCEJ INFORMACJI..... tyle w temacie maila co podaliście na www wiec nie dziwota że nic nie doszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli korzystał Pan z adresu podanego wyżej jest podany następujący: sigillum.authenticum@gmail.com, Pan nie wiedzieć czemu wysłał na adres sigillum.authentcum@gmail.com Podaliśmy więc POPRAWNY mail, a to Pan źle przepisał lub skopiował. Nie jest naszą winą. Dlatego zarzut o braku profesjonalizmu jest chybiony. Pozdrawiamy i mniej nerwów i pochopnych komentarzy.

      Usuń
  4. Obejrzałem film z 6 czerwca, ale na każdy inny temat od dawna spisano analogiczne narzekania, np. Whewell 1837, fragment w przekładzie Zameckiego 2012 (s. 142):
    „W kulturalnych i oświeconych okresach, takich jak te w antycznej Grecji czy nowożytnej Europie, wiedza jest pożądana i podziwiana nawet przez tych, którzy najmniej jej posiadają: ale w ciemnych i zwyrodniałych okresach wyższa wiedza jest przedmiotem nienawiści i obawy. W pierwszym przypadku oczy ludzi są otwarte; ich myśli jasne; i, bez względu na to, jak wysoko dany filozof mógłby górować ponad tłumem, to jednak ów tłum może chwytać przebłyski przebytej drogi i dostrzec, że jest ona dostępna dla wszystkich, i że takie wyniesienie jest nagrodą za wydatkowaną energię i pracę. W drugim przypadku tłum jest nie tylko ignorancki, ale i bezduszny; stracił on przyjemność wypływającą z wiedzy, upodobanie do niej i poczucie dostojeństwa, których ta wiedza dostarcza: nie występuje żadna empatia, która wiąże ten tłum z wykształconym człowiekiem: postrzega tego człowieka jako usytuowanego powyżej niego, ale nie wie, w jaki sposób został wyniesiony czy też utrzymywany w takim położeniu: taki człowiek staje się obiektem awersji i zazdrości, nieuchwytnego podejrzenia i obawy; toteż owe emocje są ucieleśniane i potwierdzane dzięki asocjacji z urojeniami i dogmatami dotyczącymi zabobonów. Traktowanie wyższej wiedzy jako Magii, a Magii jako znienawidzonego i przestępczego zajęcia, stanowiło postać, którą zakładały owe odczucia niechęci; toteż w tym okresie w dziejach Europy prawie każdy, kto uzyskał jakąkolwiek znaczącą literacką sławę, był traktowany jako magik.” (Whewell, 1967 a: 1,234).

    OdpowiedzUsuń
  5. (M. Twain, Jak redagowałem gazetę rolniczą):
    [...] Opinia naszego pisma jest podkopana i to, obawiam się, na zawsze. Co prawda, jak świat światem nie było jeszcze takiego popytu na gazetę i nigdy tak olbrzymi nakład nie został wyczerpany w tak krótkim czasie... Ale któż by się chciał wsławić jako dureń i zostać znakomitością kosztem zdrowego rozsądku? Kochany panie! Przysięgam na uczciwość, że tłoczy się pełno ludzi na ulicy, a inni wspinają się przez parkany, aby pana zobaczyć, bo myślą, żeś pan wariat. I – do licha – trudno myśleć co innego po przeczytaniu pańskich artykułów. To jest hańba dla zawodu dziennikarskiego. Skąd panu przyszło do głowy wydawać pismo rolnicze? Nie ma pan pojęcia o znaczeniu najprostszych rzeczy w tej dziedzinie. Myśli pan, że wrona i brona to jedno i to samo, pisze pan, że krowy zmieniają upierzenie i radzi tresować tchórza ze względu na jego figlarność i zmyślność w łowieniu szczurów. Pańska uwaga; że stonogi uspokajają się pod wpływem muzyki była całkiem zbyteczna.. Stonogi nigdy nie są niespokojne. Muzyka nie wywiera naj mniejszego wpływu na stonogi Ach, kochany mój panie! Gdyby postawił pan sobie za cel życia rozwijanie ciemnoty, nic by pan nie mógł zrobić lepszego nad to, co robi pan obecnie. Nic podobnego nie widziałem w życiu. Pańska obserwacja, że wiązy ciągle idą w górę jako artykuł handlu, była chyba obrachowana na to, aby zniszczyć na wieki sławę naszego pisma. [...]. Opuszcza mnie reszta cierpliwości, gdy przypomnę sobie, że pisał pan o ławicach ostryg pod tytułem: „Najbardziej malowniczy sposób urządzania inspektów”. Życzę sobie, aby mnie pan opuścił. [...]. O, dlaczego nic mi pan nie powiedział, że nie masz najmniejszego wyobrażenia o czymkolwiek, dotyczącym rolnictwa?
    – Powiedzieć panu? O, głąbie kapuściany! O synu kalafiora! Co tu było do powiedzenia? Nigdy w życiu nie spotkał mnie podobny zarzut. Czternaście lat minęło, odkąd jestem dziennikarzem i pierwszy raz słyszę, że ktoś musi coś umieć, aby wydawać pismo. O, naiwna rzepo! Któż pisze krytyki teatralne do drugorzędnych gazet? Wykolejeni szewcy i aptekarze bez zarobku, którzy wiedzą o sztuce aktorskiej akurat tyleż, co ja o hodowli bydła. Kto pisze krytyki literackie? Ludzie, którzy póki życia nie napisali ani jednej książki. Kto polemizuje na temat finansów? Ci, którzy nie mają o nich zielonego pojęcia. Kto redaguje nawoływania do wstrzemięźliwości? Panowie, którzy po raz pierwszy zakosztują czystej wody, gdy ksiądz pokropi ich zwłoki po śmierci. Któż wydaje pismo rolnicze? Może tacy durnie jak pan? Nie, przeważnie figury, którym się nie powiodło ani na polu poezji, ani na polu impresjonistycznej powieści, ani na polu sensacyjnego dramatu, ani na polu dziennikarstwa politycznego, tacy chwytają się pisma rolniczego, jako tymczasowej obrony przed Towarzystwem Dobroczynności. To pan będzie m n i e uczył rzemiosła dziennikarskiego? Mój panie, znam je od A do Zet i powiadam panu, że im mniej kto umie, tym więcej zrobi hałasu i pieniędzy. Bogu wiadomo, że gdybym był nieukiem, nie zaś człowiekiem wykształconym, gdybym był zuchwały, a nie nieśmiały, byłbym sobie już dawno wyrobił imię na tym podłym świecie. Żegnam pana. Gdy się kto ze mną obchodzi w podobny sposób jak pan, przywykłem się usuwać. Ale zrobiłem, co do mnie należało. Wypełniłem mój kontrakt, o ile mi na to pozwolono. Powiedziałem, że dziennik pański uczynię zajmującym dla wszystkich sfer – i zainteresowałem wszystkie sfery. Powiedziałem, że podniosę nakład do liczby dwudziestu tysięcy egzemplarzy i w przeciągu dwu tygodni byłbym do tego doprowadził. I byłbym panu zdobył najlepszych czytelników, jakich kiedykolwiek miało pismo rolnicze: nie byłoby między nimi ani jednego hreczkosieja, ani jednego człowieka, który by pod groźbą kary śmierci potrafił powiedzieć, czym się różni melon od brzoskwini. Pan najwięcej traci na zerwaniu ze mną, nie ja. Bywaj zdrów, stary selerze!
    To mówiąc oddaliłem się z godnością

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz