czwartek, 15 września 2016

Odpowiedź Janusza Bieszka w sprawie naszego artykułu "Nie wiem, o czym mówię i nie wiem, co jest po czym. Polemika z metodami badawczymi Janusza Bieszka"


Przedstawiamy treść przesłanej odpowiedzi Janusza Bieszka w sprawie artykułu "Nie wiem, o czym mówię i nie wiem, co jest po czym. Polemika z metodami badawczymi Janusza Bieszka". Nasza odpowiedź wraz z recenzjami obu prac przytaczanych przez autora listu jest w opracowaniu i sukcesywnie będzie się ukazywać na łamach naszego bloga. List zgodnie z wolą J. Bieszka przedstawiamy zgodnie z oryginałem: 



Dziękuję za opublikowanie na Waszym blogu mojej odpowiedzi na publikację anonimowego Doctore z dnia 26 sierpnia br. dotyczącą mojej książki „Słowiańscy Królowie Lechii. Polska Starożytna.”

W wyszukiwarce YAHOO w Safe Finder figurujecie jako;

Sigillum Authenticum/Uniwersytet Jagielloński” i mogłem sądzić, ze jesteście powiązani, nie znając innych szczegółów.

Odnośnie metod badawczych – mam swoje własne i nie muszą być one zgodne ze „stricte naukowymi”.

Również nie unikam wymiany poglądów i dlatego niniejszym przesyłam mój komentarz merytoryczny do ww. publikacji i proszę o jego dosłowną prezentację na Waszym blogu.





1. Niektóre źródła

Jeżeli chodzi o źródła historyczne, jestem przekonany, że niektórych nowych, unikalnych i ważnych zródeł pan Anonim w ogóle nie zna, ponieważ ja je znalazłem i jako pierwszy w skrócie przetłumaczyłem i przytoczyłem, na przykład; „La Hidalguía Polaca y su estructura social de clanes” (Szlachectwo polskie i jego struktura społeczna rodów), Profesora Starży-Kopytyńskiego, opracowanie powstałe w 2010 roku w Buenos Aires (patrz str. 53-55), czy „True Origin of the Peoples of Eastern Europe, History Research Projects.” – naukowe opracowanie zbiorcze powstałe w 2001 roku w Sydney (patrz str. 74-75). Także płyta nagrobna z dedykacją z I wieku, ofiarowana wraz z grobowcem przez cesarza rzymskiego Tyberiusza Klaudiusza lechickiemu królowi Awiłłowi Leszkowi, znana z publikacji i tłumaczenia Tadeusza Wolańskiego już od 1843 roku ! i którą odnalazłem w kwietniu 2014 roku w Museo del Lapidario di Urbino, Italia, pod numerem katalogu i z opisem włoskich naukowców oraz która cofnęła oficjalną historię Polski o 1000 lat, zresztą zgodnie z polskimi kronikami lechickimi (patrz szczegóły str.5).

Teraz chciałbym przejść do kilku punktów tematycznych, poruszonych przez pana Anonima i je krótko skomentować (pomijając w nich zawarte; długie, zbędne i nie na temat – wywody):



2. Kronika słowiansko-sarmacka Prokosza z X wieku – całkowicie wiarygodna i perła wśród 25 przytoczonych przeze mnie w książce lechickich i polskich kronik. Zawiera bezcenną treść, język, bibliografię i komentarze historyków z okresu XVI wieku (króla Stefana Batorego) oraz początku XVIII wieku. Poza tym panowanie wielu władców Lechii opisanych przez Prokosza, zarówno starożytnych jak i średniowiecznych, potwierdziło kilkanaście naszych kronik oraz zagranicznych dzieł historycznych takich autorów jak; T. Nugent, E. Brydges, J. Anderson, P. Godwin, J. Aventinus, d’ Eginhard, R.H. Vickers (patrz szczegóły str.124-128 i bibliografia).

Natomiast podanie przez pana Anonima jako dowodu ! tylko trzech słów; „ jest oczywistym fałszerstwem” jest żałosne i niegodne historyka ! i dlatego sadzę, że nie zna treści kroniki Prokosza !?

Ponadto dodam, że m.in. z mojej inicjatywy doszło do wydania kroniki Prokosza z X wieku, w formie reprintu I wydania z 1825 roku (po 190 latach !), a także innych kronik lechickich – jak niżej;

- Historya Polski (Polanii) z XI wieku,

- Historya Bolesława III króla polskiego, z przełomu XI/XII wieku,

- kronika Kagnimira z XI wieku,

- kronika Dzierswy z XII wieku,

- kronika Lechitów i Polan - Baszko Godzisław z XIII wieku.

Tą wspaniałą pracę dla społeczeństwa polskiego wykonuje Wydawnictwo Armoryka w Sandomierzu !



3. Lelewel (Herr Lelhöffel) – historiografia już od zaborów pięknie wyidealizowała tego Pana.

Nie bez powodu nasz wybitny uczony orientalista, językoznawca i numizmatyk prof. dr hab. Ignacy Pietraszewski, nękany pod zaborami za swój patriotyzm, dedykował „Nowy przekład dziejopisów tureckich, dotyczących się, historii polskiej…(t.1 – Berlin 1846), następująco:

Szlachetnym tylko i wiernym rodzinnej ziemi mojej Braciom – nie zaś tym, którzy z uszczerbkiem Ojczyzny obcym zaprzedali swą uczoność, myśli, uczucia, słowem całą osobistość swoją, poświęcam.”

To Lelewel opublikował kłamstwa i obraźliwe dla Polski informacje w swoim francuskim opracowaniu – „Numismatique du moyen-age – Numismatique polonaise” (Numizmatyka średniowieczna- Numizmatyka polska), a mianowicie:

- „że wszystko co jest w posiadaniu, to kilkanaście monet polskich

z okresu średniowiecza”,

- „nie był znany pieniądz narodowy przed wprowadzeniem

Chrześcijaństwa”,

- że w obiegu w Polsce były „łapki futerkowych zwierząt” (extrémités des fourrures), jak kuny, wiewiórki, popielice itp.

Wykazał się tutaj szczególnym tupetem i bezczelnością !

Drugim wielkim patriotą okresu zaborów był Tadeusz Wolański bibliofil, badacz starożytności i wybitny numizmatyk, który przez 30 lat zebrał 2739 monet brakteatów i solidów królów lechickich i polskich, które od niego odkupił ówczesny rząd za kwotę 16000 złotych dla zbiorów Uniwersytetu Warszawskiego.

Lelewel uważający się także za wielkiego numizmatyka, zupełnie zignorował ten zakup rządu od Wolańskiego, ogłaszając o nim arogancko i lekceważąco; „Jakiś amator w Polsce, Wolański” (Un amateur en Pologne, Wolański).

Wolański oburzony drwinami Lelewela, oprotestował je oficjalnie w swojej publikacji.

Widać z powyższego, że Lelewel poniżał Polaków i nie identyfikował się z Polską, był duchem od niej daleko, a pisał przeważnie po francusku.

Natomiast Tadeusz Wolański za swoje badania i publikacje związane ze starożytną Polską , a mianowicie:

- znalezienie płyty nagrobnej z dedykacją cesarza Tyberiusza

Klaudiusza dla króla Awiłła Leszka - w zbiorze Raphaelis

Fabretti Gasparis F. z 1702 roku,

- przetłumaczenie ww. dedykacji z j. łacińskiego,

- zbiorami monet m.in. królów sarmackich (I w. p.n.e.- III w.) oraz

brakteatów i solidów królów; Kraka, Lecha IX, Ziemowita,

Ziemomysła, Mieszka I,

- walkami Lechów (Lechitów), w I w. nad rzeką Lech i na

Lechowym Polu (Lechfeld), w Bawarii oraz w 805 roku nad rzeką

Ochrza pod Chebem czy nad rzeką Rábą w 872 roku,

- uznanie kroniki Prokosza za prawdziwą i wiarygodną (podobnie jak historyk Julian Ursyn Niemcewicz),

został wyklęty przez Kościół rzymski w 1853 roku, który także ogłosił jego księgi jako zakazane i spalił na stosie.

Jego uwięzieniu i skazaniu zapobiegła interwencja cara Mikołaja I, który cenił Wolańskiego za jego odkrycia i znaleziska, także dla Cesarsko-Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu. Car przydzielił mu oddział wojska do ochrony podczas wyjazdów i badań (patrz str.248-255).

A pan Lelewel oficjalnie uznał kronikę Prokosza za falsyfikat w interesie historiografii zaborcy niemieckiego, która była zagrożona jej treścią. Oświadczył, że znalazł jej rękopis 21 czerwca 1764 roku i nie miał wątpliwości, ze stoi za tym fałszerz dokumentów Przybysław Dyjamentowski. Ale to nie jest żaden dowód, ponieważ:

1. Rękopis ten nie był podpisany – brak dowodu?

2. Lelewel tylko przypuszczał, że jego twórcą mógł być P.

Dyjamentowski – brak dowodu ?

3. Nie wiadomo czy był to rękopis części kroniki Prokosza czy

całości, która liczy z bezcenną bibliografią aż 267 stron ?

4. Gdzie się zatem podział ten rękopis Lelewela - brak dowodu ?

Moim zdaniem Kronika Prokosza krążyła wśród społeczeństwa polskiego właśnie w ręcznych odpisach, w ukryciu i obawie przed zaborcą niemieckim w celu przetrwania tego okresu i zachowania jej dla potomności ! Dopiero wydawca Hipolit Kownacki odważył się ją wydać w 1825 roku. Zawiera komentarze historyków z XVI wieku (okresu króla Stefana Batorego) oraz początku XVIII wieku. Obecnie możemy się cieszyć jej reprintem wydanym w 2015 roku (po 190 latach !), z I wydania w 1825 roku. Chwała za to Wydawnictwu Armoryka z Sandomierza.

Lelewel napisał także historię Polski jako prześmiewcze dzieje bajeczne i dedykował swoim siostrzeńcom- wnukom !

W związku z powyższym Lelewel nie jest wiarygodny, natomiast rację mają dwaj wybitni badacze, naukowcy, historycy i patrioci polscy; Julian Ursyn Niemcewicz oraz Tadeusz Wolański, którzy uznali kronikę Prokosza za wiarygodną oraz prawdziwą i ich decyzja powinna być dla nas miarodajna i decydująca !



4. Kronika norymberska

Dlaczego kronika ta nie jest dostępna dla społeczeństwa i przetłumaczona na j. polski, przynajmniej w partiach, które dotyczą przodków Polaków – Lechów, na przykład walczących w 9 roku z tzw. Marsowym Legionem na Lechowym Polu (Lechfeld) pod miastem Lecha (Augsburg), wysłanym przez cesarza Augusta Oktawiana w celu odebrania tego miasta Lechom ?

Po wybiciu legionu do nogi przez Lechów, 3 lata później w 12 roku, cesarz wysyła wodza Tyberiusza na czele kilku legionów, który pokonuje Lechów i niszczy ich miasto. Opisuję to szczegółowo cytując kronikę norymberską, (patrz – str.162-163), do której dotarłem na uniwersytecie Wisconsin, bo w Polsce jest ukryta tylko dla wiernych historyków, którzy o tym nie napiszą. A jeżeli się mylę to proszę podać dokładnie, który historyk gdzie i kiedy o tych walkach Lechów napisał? A upłynęło już prawie 100 lat od zaborów !? Zresztą pisze o tym także kronika czeska na początku XI wieku (także już dostępna jako reprint oraz Długosz w rocznikach). Przecież skądś się wzięły dziesiątki nazw z Lechem w Bawarii, pieczołowicie zachowane do dziś, włącznie z Regionem Lecha (Lechrain), prawda? W tym temacie pan Anonim unikał konkretów i ograniczył się do beletrystyki pseudonaukowej.



5. Roczniki Aventinusa oraz fuldajskie - następny kwiatek i podtrzymywanie nieprawdy, pomimo stosowania według pana Anonima - „krytycznych naukowych metod badawczych” i „naukowego postępowania”. A liczą się tylko konkrety i fakty, a są one miażdżące, jak niżej:

Aventinus precyzyjnie opisuje udział króla Polanii (Bolaniae), Wrocisława (Vratizolaus) w najeździe z jego Wenedami (Venedis) w 892 roku na Wielką Morawę z trzech stron, wspólnie z frankońskim królem Arnulfem i wodzem (kende) Prawęgrów o nazwisku Kurszána.

Po pierwsze, historyk powinien wiedzieć, że w łacinie wczesnośredniowiecznej, kronikarze nie używali liter „W” i „V” tylko „B” a tym bardziej w kronikach pisanych gotykiem litery gotyckie B,b (duża i mała), oznaczały zarówno „V,v” jak i „B,b”, stąd w tłumaczeniu roczników fuldajskich winno być Vrazlavone a nie Brazlavone czyli jednoznacznie Wrocisław !

Po drugie posłowie do Bułgarii zostali wysłani z królestwa Wrocisława rzeką Odrą (de regno Vrazlavonis per fluvium Odagra) !

Po trzecie Brasław nigdy nie był królem, nie miał królestwa nad Odrą ani rycerzy Wenedów (Venedis) !

Po czwarte w czasie najazdu, ziemie późniejszego księcia Brasława, który panował krótko, ale dopiero w latach 896-901, należały do Wielkiej Morawy księcia Świętopełka !

I właśnie w związku z powyższym ewidentnym przekłamaniem, byłem zmuszony opublikować prawidłowe i prawdziwe tłumaczenie o królu Wrocisławie, wymienionym tylko w kronice Prokosza, co tylko potwierdza jej wiarygodność (patrz str.201-203).



6. Kroniki, Lech, Lechici, Piastowie ? (O jakich kronikach J. Bieszk mówi ?)

a/Kroniki

Widać z tego, że historyk pan Anonim nawet nie zna lechickich kronik, bowiem wymienia tylko cztery:

- Gall Anonim – XII wiek

- Dzierswa – XII wiek

- Kadłubek – XIII wiek (który nie był żadnym mistrzem…

stolarskim?, lecz doktorem nauk !)

- Kronika wielkopolska – XIII wiek

W moich książkach przytaczam i omawiam listy królów lechickich jeszcze z innych naszych kronik do XIV wieku (oprócz ww. czterech), a mianowicie:

- Prokosz – X wiek

- Miorsz – XI wiek

- Historya Polski (Polanii) –XI wiek

- Kagnimir – XI wiek

- Historya Króla Bolesława III króla polskiego – XI/XII wiek

- Mateusz Cholewa – XII wiek

- Gaweł mnich, Michał kanclerz – XII wiek

- Kronika polsko-śląska – XIII wiek

- Baszko Godzisław – XIII wiek

- Piotr z Byczyny – XIV wiek

oraz tzw. Jasnogórski obraz z pocztem królów lechickich i polskich (patrz str.123-144).

b/Lech

Lecha wymienia jako pierwsza kronika Prokosza z X wieku. Według tej kroniki i Prof. Starży-Kopytyńskiego nazwa kraju Lechia pochodzi od nazwy króla Lecha I Wielkiego, który według Prokosza panował w latach 1729-1679 p.n.e. Nadana nazwa Lech pochodziła od słowa Leh z jezyków sanskrytu i staroirańskiego (awestyjskiego) – co oznaczało Pan, Król, Bóg, Pasterz, a nazwa Lechia (Lehía), oznaczała królestwo.

Król Lech I Wielki wprowadził zręby szlachectwa, tzn. lechickiego systemu rycerskiego „Comes militi” – towarzyszy broni Lecha – króla, nominowanych jego decyzją rycerzy Lechitów z poszczególnych rodów oraz plemion słowiańskich. Etymologicznie więc szlachta znaczyła „Synowie Lecha” i pochodziła od słów „Z Lecha”, „Ci od Lecha”. „Comes militi”, rycerze, towarzysze broni króla, byli członkami pierwszych rodów i stąd określenie – synowie Lecha (patrz szczegóły str. 53-62).

c/Lechici

Lechici byli więc rycerzami króla Lecha, nominowanymi przez niego w różnych rodach i plemionach Ariów- Słowian Indoscytów - jako szlachta odwieczna.

Nieprawda, że pierwszy o Lechitach zaczął pisać Kadłubek, bowiem oprócz Prokosza, już w XI wieku kronikarz Kagnimir wymienia króla Bolesława I Wielkiego jako Lecha II założyciela (Lechone) – jak niżej:

„…wszyscy okrzykneli go nietylko OYCEM OYCZYZNY, oswobodzicielem, odnowicielem, ale i Lechonem ! drugim założycielem, zwycięzcą i dawcą pokoiu.”

Ponadto wcześniej od Kadłubka o Lechitach pisały kroniki:

Miorsza z XI wieku

Historya Polski (Polanii) z XI wieku

Mateusza Cholewy z XII wieku

Dzierswy z XII wieku

polsko-śląska z początku XIII wieku

d/Piastowie ?

Nie było żadnych Piastów i dynastii piastowskiej lecz cały czas trwała dynastia lechicka do ostatniego króla lechickiego Kazimierza III Wielkiego (1333-1370). Nie omawiam pomniejszych książąt lechickich, którzy dotrwali do XVII wieku !

Natomiast słowo piast jest skrótem od piastuna czyli zarządcy dworu królewskiego tak więc; piast=piastun=majordom (także Wojciechowski, Szkice…str.158).

Sprawę omawiam i wyjaśniam w książce „Chrześcijańscy Królowie Lechii. Polska Średniowieczna.” (Wstęp str.21-22), której premiera ma nastąpić już 14 września 2016 roku.



7. „Odcięta” historia Polski

A jednak to prawda, bowiem to zaborca niemiecki zmanipulował i ustanowił naszą historię oraz panowanie władców dopiero od 550 roku, odcinając starożytną historię. Przykładem tego jest chociażby dzieło historyczne zaborcy, wydane w 1864 roku w Berlinie pod tytułem Die Theilung Polens, F.S. (Rozbiory Polski), które prezentuje Dynastien Tafel der Könige von Polen:

I. Die Dynastie der Lechem (Dynastia Lechów !) - lata 550-869 i jej królowie; Lech I, Wyzimir I, XII Wojewodów, Krakus I, Lech II, Wanda, XII Wojewodów, Leszek I lub Przemysław, Leszek II, Leszek III, Popiel I, Popiel II).

II. Die Dynastie der Piasten (Dynastia Piastów) – lata 860-1370 i jej królowie; Piast, Ziemowit, Leszek I (IV), Ziemomysł, Mieczysław I itd. do Kazimierza III Wielkiego).

Nawet zaborca niemiecki „łaskawie przyznał” nam Dynastię Lechicką, co prawda tylko od połowy VI wieku ?, podobnie jak część naszych kronik tzw. krótkich (patrz str. 135-139).

Widać wyraźnie, ze fałszerstwa dokonano osobą piasta czyli piastuna o nazwisku Koszyszko (Prokosz, Historya Polanii), ze starodawnego rodu herbu Króy, który był starym rycerzem Lechitą i po prostu kontynuował dynastię lechicką. Natomiast zaborca narzucił nam dynastię piastowską czyli majordomową, którą utrzymujemy do dziś ?!

Według zaborcy w ramach powyższej Dynastii Lechów panowało 10 królów lechickich przez okres 319 lat (550-869) ! Oczywiście panowanie królów Lecha I i Wizimira jest błędne, ponieważ panowali oni dużo wcześniej (patrz str. 289-290).

Dlaczego ta Dynastia Lechów nie została omówiona w naszej historiografii ? a może była, tylko gdzie i kiedy ?

Żałosne jest to unikanie w naszej historiografii nazw ; Lechia, Lechy, Lechici, lechicki, czy dynastia lechicka, król lechicki oraz zacieranie (usuwanie), wszelkich śladów po nich, chociażby w kronikach lechickich, na przykład Kadłubka, której prawdziwy tytuł brzmi;

Kadłubka historia o początkach Lechitów czyli Polan, ich niezwykłe dzieje.”

I następne kroniki lechickie z Lechitami w tytule:

- „Miorsza kronika Lechitów i Polan” z XI wieku

- „Mateusza kronika Lechitów i Polan” z XII wieku

- Baszko Godzisław – „Kronika Lechitów i Polan” z XIII wieku

Podobnie ukryto w kronikach nazwę – cesarstwo (principum), tak więc prawdziwy tytuł poniższych dwóch kronik brzmi:

- Gall Anonim – „Kronika i dzieje książąt albo cesarstwa Polanii” z

XII wieku

- Piotr z Byczyny – „Kronika cesarstwa Polanii” z XIV wieku.



8. Internet

Aż dziw bierze, że historyk Anonim wyśmiewa Internet i to w XXI wieku, widocznie nie wie, ze istnieją nie tylko wyszukiwarki ogólne ale i kontekstowe, umożliwiające otrzymanie konkretnych informacji w różnych dziedzinach i dotarcie do zasobów wielu instytucji, ale żeby z nich skorzystać trzeba znać języki obce !

Na żenujące pytanie historyka; „Co studenci mają szukać w komputerze !?” należy odpowiedzieć; Tego o czym nie uczą ich wykładowcy uniwersyteccy a także poszerzenia wiadomości, ich weryfikacji oraz innych interpretacji, bowiem jedynym autorytetem w Historii są źródła a nie ludzie, którzy je tylko interpretują i to zarówno profesorowie jak i studenci, uczniowie czy tacy badacze niezależni jak ja !

I dlatego mówiłem w wywiadach i napisałem w moich książkach, że mogłem je napisać tylko dzięki Internetowi, ale w sensie drogi dotarcia do nieznanych lub ukrytych w kraju, oryginalnych źródeł historycznych na całym świecie, na przykład; starych map Europy z nazwami Lechii w językach; angielskim Lechs, niemieckim Lechen czy francuskim Leckhes, Lèques – na Uniwersytecie w Teksasie, czy The Nuremberg Chronicle na Uniwersytecie Wisconsin oraz innych, które opisałem powyżej w punkcie 1.



Zapraszam do zapoznania się z moimi książkami:

Słowiańscy Królowie Lechii. Polska Starożytna.

Chrześcijańscy Królowie Lechii. Polska Średniowieczna.



Z poważaniem



Janusz Bieszk

Gdynia, dnia 13.09.2016


18 komentarzy:

  1. ,,Odnośnie metod badawczych – mam swoje własne i nie muszą być one zgodne ze >>stricte naukowymi<<."
    Mistrzostwo.
    ,,25 przytoczonych przeze mnie w książce lechickich i polskich kronik"
    Przeciwstawianie lechickości polskości - jest.
    ,,Wykazał się tutaj szczególnym tupetem i bezczelnością !" Wcześniej uznał słowa ,,jest oczywistym fałszerstwem" za nieodpowiednie, a teraz robi to samo.
    ,,Po wybiciu legionu do nogi przez Lechów"
    Kuffa. Lech to Kaczyński. Lechitów lub Lachów. LECH to imię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zapowiedzi profilu facebookowego Sigillum Authenticum wiem, że obie książki Bieszka są już recenzowane.

      Usuń
  2. Doskonałe, wspaniałe, absolutne mistrzostwo! Co zdanie, to bzdura, ale mistrzostwo. Oczywiście Janusz Bieszk próbuje przejąć inicjatywę na polu walki.
    Poprzednio popełnił tekst, który zajął 39 wersów na Waszym blogu, polemika (ulgowa) zajęła Wam 83 wersy. Teraz to jest 308 wersów, więc "ulgowa" polemika zajęłaby Wam nie mniej, niż 655 wersów, przy czym od razu padnie zarzut, że coś ukrywacie itp. Polemika szczegółowa? Przypominam, że Lelewel demaskując fałszywki Dyjamentowskiego zużył sporo atramentu (Rozbiory dzieł obejmujących albo dzieje, albo rzeczy polskie różnymi czasy przez Joachima Lelewela ogłoszone w jedną księgę zebrane, Poznań 1844 - 26 stron o Prokoszu i Kagnimirze). Czyniąc podobnie stworzycie wielotomową sagę.
    Oczywiście Janusz Bieszk nie polemizuje z Wami. To list do turbolechitów, sprowadzający się do jednego zdania: "Jam jest znawca i badawca, a oni szkalują, ukrywają i fałszują". Sam będąc ignorantem liczy na to, że nikt niczego sprawdzać nie będzie, nie przeczyta, a już na pewno nie zrozumie Waszej odpowiedzi.
    Zrezygnować z walki? Nigdy! Wasz przeciwnik uwierzył w swój geniusz, a tak naprawdę poszedł na wojnę dzierżąc w dłoni krótki bojowy kij bambusowy. Wszedł na cudzy teren i klops.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Badawca" jest najpiękniejszym określeniem tego kolesia, jakie kiedykolwiek przeczytałam. I mam zamiar zaanektować i używać!

      Usuń
    2. Ja tego określenia nie wymyśliłem, też je zaanektowałem dawno temu i nawet nie pamiętam gdzie i kiedy.

      Usuń
    3. Ot, nawiedzony matoł. Po co rozpisywać się,ba, traktować poważnie te brednie. Toż to żart, anomalia, piorun kulisty. Przeminie z wiatrem...

      Usuń
    4. Ot, nawiedzony matoł. Po co rozwodzić się nad tymi bredniami. Potraktować jako żart, anomalię, piorun kulisty. Przeminie z wiatrem...

      Usuń
    5. Trzeba mu pomóc przeminąć.

      Usuń
  3. No to macie pozamiatane, guru turbolechitów was pokonał. Teraz z 50 lat ponownych analiz kronik, byście wyglądali na wiarygodnych :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmmm... Dotąd sądziłem, że to cwaniaczek naciągający niedouczonych naiwniaków. Po przeczytaniu tego listu, skłaniam się raczej ku wersji, że Bieszk to historyczny debil.

    http://seczytam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę o zaczekanie z wyrażaniem jakichkolwiek opinii do momentu ukazania się odcinkowej recenzji, która jest w opracowaniu. Pierwsza część o autorze i jego dotychczasowym dorobku już się ukazała.

      Usuń
  6. Poważny strumień nieświadomości i bezmyślności.

    OdpowiedzUsuń
  7. No widzę, że prześmiewców Pana Bieszka tutaj nie brakuje.... jednak zalecam, aby naprawdę zaznajomili się z merytorycznymi argumentami p.Bieszka, a potem, jeśli mienią się naukowcami niech przedstawią własne, MERYTORYCZZNE argumenty obalające jego tezy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeden problem - Janusz Bieszk nie ma "merytorycznych argumentów", o czym świadczy m.in. ten jego śmieszny list.

      Usuń
  8. Bitwy na Tołężą też nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według duńska archeologa prof. Helle Vandkilde odbyła się bitwa w dolinie rzeki Tollense czyli Tolęży ok 1250 r p.n.e.

      Usuń
    2. Nie bardzo rozumiem, co ma Tollense wspólnego z tym wszystkim?

      Usuń