czwartek, 5 stycznia 2017

Szczał lechicki #5: Kocopoły Dariusza Kwietnia

W kolejnym „szczale” zajmiemy się analizą wypowiedzi Pana Dariusza Kwietnia, samozwańczego eksploratora i poszukiwacza tajemnic III Rzeszy. Znany jest ze swoich urojeń, pomówień i mitomańskich wywodów, których ofiarą padli również Słowianie. Wybraliśmy kilka cytatów z wywiadu udzielonego dla Porozmawiajmy.TV z dnia 21 listopada 2014 roku ZOBACZ. Zaczynajmy ten żałosny spektakl:
00.37–1.40 [minuty na nagraniu – przyp. SigA] Jeżeli chodzi o Słowian, nie jestem specem w tej materii, jednak jest osoba z Gdańska, która ostatnio zaczęła prostować te teorie, która zaczęła mi opowiadać o słowiańszczyźnie, skąd się wzięliśmy, skąd wzięli się Słowianie, nawiązuje cały czas do lechitów i Lechostanu, że coś takiego wykształciło się, wyłoniło się […] moja wiedza na ten temat jest uboga i skąpa. Tą wiedzę mam od niedawna, że my Słowianie pochodzimy od Arian, gdzieś ze wschodu, od kultu słonecznego, od ras wschodu.
Zacznijmy może od tego, po co redaktor Porozmawiajmy.TV zaprasza gościa i zadaje pytania „od Sasa do Lasa”? D. Kwiecień nie jest żadnym specjalistą odnośnie Słowian, nie ma żadnej wiedzy na ten temat, ani stosownego wykształcenia historycznego czy archeologicznego. Jego wypowiedzi są zwykłymi kocopołami człowieka, który gdzieś coś usłyszał, coś przeczytał i dorabia do tego masę bzdur. Jaki człowiek z Gdańska coś prostuje? To Słowianie czy Lechici? Lechostan? Co to jest? Na temat Słowian, Arian i genetyki pisaliśmy już w tym miejscu ZOBACZ. Nie zamierzamy się powtarzać, bo i tak D. Kwiecień nie zrozumie argumentów merytorycznych, ponieważ do niego trafiają jedynie bzdury, kocopoły i wilkołaki z Riese. Niech sobie żyje w tym urojonym świecie.

2.45–3.15 Historia, którą jesteśmy karmieni, którą się nam przedstawia, którą się nam obrazuje, jest historią... nie do końca pełną. Bo jeżeli, ktoś nam przedstawia, że był Wars i Sawa i założyli sobie Warszawę, że... byli nasi inni królowie, to.. wszystko OK, tylko skąd wzięło się słowo Słowianie? Stawiamy tutaj na kult solarny […].
Że co? D. Kwiecień nie wie, że istnieją legendy miejskie? Jeśli tropiciel skarbów III Rzeszy wierzy w opowieści legendarne, to nie wystawia sobie najwyższej oceny. Zresztą, wypowiada się jak klon troglodyty Szydłowskiego. Nikt nie ukrywa historii Słowian, po prostu tacy ludzie jak D. Kwiecień w ogóle nie wiedzą, o czym mówią. Nie interesują się badaniami historycznymi i archeologicznymi, a wciskają kity o zatajanej historii, która się bierze z ich własnego ignoranctwa w materii znajomości badań historyczno-archeologicznych, opierając swoją wiedzę o obrazie ze szkół i Internetu. Zwłaszcza tej jego części, która nie ma niczego wspólnego z rzetelnymi badaniami i rzetelnym przedstawieniem ich wyników. Poziom wypowiedzi tego człowieka jest tak niski, że w ogóle zastanawiamy się, czy kontynuować nasz komentarz.

4.33–4.55 Nie wszyscy sobie zdają sprawę, że pierwszy bumerang, nie pochodzi z Australii, tylko pochodzi od Słowian. […] Odsyłam do książki, ktoś powie, że nie weźmie do ręki, bo to książka wydana w Nadarzynie przez świadków jehowych. Tytuł tej książki to „Bóg, a stwarzanie” i tam jest dokładnie opisane, gdzie znaleziono pierwszy bumerang i, że plemiona słowiańskie używały kiedyś bumerangu.
Pomylenie z poplątaniem. Nie znamy książki, którą podaje w tej wypowiedzi D. Kwiecień. Natomiast to, co twierdzi jest kompletną bzdurą, po raz kolejny pokazująca nam wszystkim, jakim niedouczonym ignorantem jest „ambasador” Riese. Bumerangów używano już w paleolicie, a najstarszy znany egzemplarz odkryty w Polsce (w Jaskini Obłazowej) jest datowany na ok. 24 tys. lat p.n.e. W paleolicie nie można mówić o żadnym ze znanych nam dzisiaj etnosów! „Specjalista” Kwiecień używając swojej logiki, powinien stwierdzić, że Słowianie byli murzynami, skoro badania antropologiczne ujawniają, że ówcześni ludzie byli w dużej mierze czarnoskórzy jeszcze w neolicie. Zresztą, po co my to piszemy, skoro wiedza, którą staramy się przekazać jest jak rzucaniem grochem o ścianę, bo lepiej przecież pomawiać środowiska naukowe o ukrywanie wiedzy. Żałosne.

8.23–8.38 My Słowianie swoje wiary, mieliśmy swoich bogów, swoją kulturę. To [w sensie chrześcijaństwo – przy. SigA] zostało nam w 966 roku, narzucone i przez te tysiąc lat […] my to klepiemy bez sensu.
Tak oklepana bzdura, że nam ręce opadają. Klepać to D. Kwiecień może biedę, bo z tego, co sam mówi w swoich materiałach filmowych, delikatnie mówiąc ciężko przędzie. Zamiast wziąć się do rzetelnej pracy, opowiada kocopoły w pseudo-telewizjach. To, że ktoś nie akceptuje chrześcijaństwa, nie znaczy, że ma niszczyć np. figurkę św. Barbary patronki górników, czego dopuścił się D. Kwiecień. Więcej na ten temat, znajdziecie w materiale Prostego Hutmena, który od kilku miesięcy dementuje głupoty opowiadane przez Kwietnia ZOBACZ. Do poziomu teologicznych rozważań D. Kwietnia, nie będziemy się zniżać, niech dalej kopie się po czole.

20.30–21.14 W Polsce jakie mieli warunki bytowania Żydzi w czasie wieków, nie mieli w żadnym innym kraju. […] Ktoś powiedział, że za to, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną... za pieniądze żydowskie. […] On się wtedy zadłużył u Żydów ponoć. Dostał pieniądze i takie prawo niepisane jakieś, może było pisane […], że obiekty były nasze, ale ziemia była ich. I Żydzi na przykład łódzcy, używają takiego określenia „ulice wasze, kamienice nasze”.

Historyczny szrot najczystszej postaci. Wypowiedź ta, to taki przykład, kiedy myślisz, że wyczerpano już pokłady głupoty, a tu okazuje się, że jednak nie! Kazimierz Wielki nie umocnił Polski za pieniądze Żydów, lecz dzięki przemyślanej polityce gospodarczej. Rozbudował kopalnie soli w Wieliczce i w Bochni. To zyski ze sprzedaży „białego złota” pozwoliły na rozbudowę Polski. Być może D. Kwiecień naczytał się jakiś bredni podobnych „ambasadorów” historii jak On sam, bo często tłumaczy się ten wątek legendą żydówki Estery, wymyślonej prawdopodobnie przez Jana Długosza, przytaczanej zresztą już w jednym naszym tekście ZOBACZ.

36.12–36.32 Chrześcijaństwo z tego terenu [Dolnego Śląska – przyp. SigA] odchodzi..., nie wiem w którym wieku..., ale to zaraz po upadku imperium Bolka Świdnickiego..., wchodzą tu protestanci: ewangelicy, kościół katolicki jest tu w powijakach, w ogóle jeśli tutaj zaczynają rządzić Niemcy, Czesi, no to kościół katolicki się z tych terenów wycofuje.
Jak się nie wie, to się nie odzywa! Jakie imperium Bolka Świdnickiego!? Co za mitomańskie majaczenie! Bolko był księciem świdnickim, a nie cesarzem czy jakimś imperatorem. Ponadto książę ten, rządził w XIV wieku, więc jakim cudem mieliby się tutaj pojawić ewangelicy!? Błąd rzeczowy. Jakim cudem, ten człowiek jest eksploratorem, przewodnikiem wycieczek i ktoś jeszcze mu płaci za to, skoro on nie ma PODSTAWOWEJ WIEDZY Z HISTORII. Czy ktoś jest nam to w stanie wytłumaczyć?

53.30–54.00 Znam ludzi, którzy do dzisiaj uważają Mein Kampf za biblię. Mało tego. Wiem, że egzemplarze Mein Kampf oprawione w ludzką skórę dochodzą do 50–60 tys. euro […]. Mein Kampf wydane w języku polskim w 1938 roku, chodzi po 15-16 tys. Euro. Niedawno dowiedziałem się, że Mein Kampf zostało przetłumaczone na język polski w 1938 roku, bo później kolejne tłumaczenie było chyba w 1973 albo 1972.
Cóż, nie do końca nasza działka, więc nas poprawcie, ale z tego, co wiemy, to w czasach II RP kolportowanie Mein Kampf było sądownie zakazane. Przed wojną też chyba nie powstał żaden przekład na język polski. Z naszych informacji wynika, że takowe powstały dopiero w latach 90. Chyba, że chodzi o jakąś bibułę wydawaną przez neonazistów, którą onanizowali się na swoich spędach. Wątpliwe dla nas słowa D. Kwietnia.

Na tym kończymy nasz komentarz. Czy potrzebne jest jakieś podsumowanie? Dariusz Kwiecień opowiada kocopoły. Tyle. Na szczęście, co raz więcej internautów, zrzeszonych w tzw. „gangu fryzjera”, obala bzdury opowiadane przez D. Kwietnia. Robią to rzetelnie, celnie i dowcipnie. Nie będziemy jednak dołączać do tej zabawy, gdyż mamy inne pomysły na teksty, a wiemy, że D. Kwiecień mści się na adwersarzach w postaci pomawiania o najbardziej podłe i łajdackie przestępstwa. Dyskusja z tym człowiekiem jest sprowadzona do kompletnego rynsztoka, do którego my, nie będziemy się już więcej zniżać. Dla zainteresowanych polecamy blog odkłamujący historie Dariusza Kwietnia ZOBACZ, przestrzegamy jednak przed kloacznym językiem uczestników tego bloga.

Sygillusz i wilkołaki z Riese

Tekst powstał dzięki pomocy fanpage Imperium Lechickie to bzdura.

7 komentarzy:

  1. Ten człowiek z Gdańska to pani Zofia Piepiórka. Można tak sądzić po częstych nawiązaniach Kwietnia do różnych teorii tej pani. Dokładnie to chodzi o zrzynanie od tej pani. Ta pani ma o wiele bardziej rozwiniętą kwiecistą wyobraźnię niż sam Kwiecień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ona ma wizje, a Dariusz Kwiecień tylko zwidy.

      Usuń
    2. Obawiam się, a właściwie mam absolutną pewność, że ta pani odleciała bardzo daleko poza rzeczywistość, co wskazuje na ciężką chorobę. Kwiecień jeszcze trzyma pion, przynajmniej dobrze się maskuje.

      Usuń
    3. A jeśli już o tym mowa. Ta pani zajmuje się poszukiwaniem kręgów kamiennych na wybrzeżu, patrząc na skalę - można nazwać te poszukiwania fanatycznymi. Wszędzie gdzie się ruszy - kręgi. Kwiecień oczywiście załapał ten pomysł i przeniósł to w okolice Głuszycy. Ile tam jest teraz kręgów!!!. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to.... Kręgi kamienne albo są obsesją, albo interesem. W przypadku Kwietnia na pewno. Nie wiem jak trzepie się kasę na tych kręgach, za wskazanie?, a może fundacja, która dostaje dotację? Najważniejsze pytanie, jak określa się czy dany kamień należał do miejsca kultu przed-chrześcijańskiego.

      Usuń
    4. Każdy kamień jest kultowy.

      Usuń
  2. Autorze powyższego tekstu GRATULUJĘ TAK PRZEDNIEJ I CELNEJ RETORYKI.
    Pozwoliłem sobie zareklamować ten tekst na swoim blogu w DODATKU 2 i opatrzyć go słowem od siebie tutaj:
    https://klamstwa-riese.blogspot.com/2017/01/anatomia-gupoty-i-paranoi-dariusza.html

    Po przeczytaniu byłem zachwycony trafnością argumentów i fachowością z jaką autor zdementował brednie dariusza kwietnia, fachowością i wiedzą jakiej niestety mnie brakuje.
    Tekst okazał się tak znakomity i nokautujący Głuszyckiego patologicznego kłamcę i nieuka, że postanowiłem polecić go w głównym wpisie mojego bloga i zacytować go w całości, bowiem jest to tak dobry tekst, że muszą go przeczytać i to koniecznie wszyscy czytelnicy naszego bloga. Autorowi gratuluję celności argumentów i wiedzy, którą posiłkował się w pokazaniu, że kwiecień nie ma kompletnego pojęcia o historii.
    Ze swej strony mogę za ten tekst serdecznie podziękować i przyznać, że niekiedy faktycznie "kloaczny język" gości na naszym blogu, ale niestety gdy jest się od 6 lat kloacznie pomawianym i obrzucanym umysłowym łajnem przez dariusza kwietnia to inny język niekiedy nie jest w stanie adekwatnie oddać tego kwietniowego kloacznego umysłowego rynsztoka.
    Pozdrawiamy gang fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem Lechostan to po prostu taka "nirvana" Lechitów.

    OdpowiedzUsuń